Partnerzy strategiczni
MasterCard Visa BLIK
Partnerzy wspierający
KIR ITCARD Polcard
Partnerzy wspierający
Elavon Hitachi Vivus
Partnerzy wspierający
Kontomatik Pekao
Partnerzy merytoryczni
Związek Banków Polskich Polska bezgotówkow
Dlaczego w Polsce nie ma Samsung Pay? Być może im częściej o to pytacie, tym bardziej odsuwacie termin wdrożenia tej usługi

Lektura książki "Republika Samsunga" opowiadającej historię azjatyckiego „tygrysa” może prowadzić do wniosków, że to firma, której Europejczycy czy Amerykanie nigdy nie zrozumieją

Samsung to korporacja absurdalna. Tak można momentami sądzić czytając książkę "Republika Samsunga" Geoffreya Caina w tłumaczeniu Jakuba Michalskiego, która niedawno ukazała się w Polsce nakładem Wydawnictwa Sine Qua Non. Jak na przykład wtedy, gdy autor opisuje reakcję najwyższych władz Samsunga na sukces kampanii reklamowej towarzyszącej wejściu na rynek drugiej generacji smartfona Galaxy S w USA.

Był rok 2011. Apple święcił sprzedażowe triumfy ze swoim iPhone’m (wówczas na rynku była to już czwarta generacja telefonu), a Samsung był znany bardziej z produkcji sprzętu RTV i AGD dość marnej jakości niż nowoczesnych smartfonów. Natomiast grono fanów produktów firmy Apple systematycznie rosło. Potrafili godzinami wystawać w kilometrowych kolejkach do sklepów, by tylko móc kupić nowego iPhone’a w dniu premiery.

I wtedy na rynku pojawił Samsung Galaxy SII z ogromnym jak na tamte czasy ekranem, w każdym razie większym niż stosowano wtedy w iPhone’ach. Przypomnę, że Apple upierał się jeszcze, że klienci nie będą chcieli kupować smartfonów o przekątnej ekranu większej niż 3,5 cala. SII miał wyświetlacz SuperAMOLED o przekątnej 4,3 cala, łącze 4G i pod wieloma innymi względami przewyższał iPhone’a. Amerykańscy marketingowcy Samsunga martwili się jednak, że choć mają do zareklamowania porządny produkt, to trudno im będzie przebić się do świadomości klientów zafascynowanych smartfonami Apple’a.

Przeczytajcie także: Czy to dobrze, że płatności Google Pay są bezpłatne?

Zespół pod kierownictwem Todda Pendletona, dyrektora marketingu Samsunga w USA, zaryzykował. Wymyślił klip, w którym tłumy rozentuzjazmowanych fanów czekają w kolejce przed zamkniętymi drzwiami salonu z telefonami (w domyśle Apple’a). Dyskutują, że choć stoją dopiero 9 godzin, to i tak jest nieźle, bo mogliby stać jeszcze kilkanaście. – A co jeśli nowy będzie wyglądał tak jak poprzedni? Skąd ludzie będą wiedzieć, że kupiłem nowy? – martwi się ktoś z tłumu.

I wtedy wszyscy zwracają uwagę na młodą kobietę siedzącą na ławce z urządzeniem, które nie wygląda jak iPhone, a jakiś inny chłopak przez taki sam telefon zamawia taksówkę. Zaczepiają go i pytają, czego używa. – To Samsung Galaxy – odpowiada. Krótko dyskutują, po czym chłopak odjeżdża taksówką, trzymając SII w ręku i machając na pożegnanie pozostawionym w kolejce oszołomionym fanom Apple’a. Końcowy slogan głosił: "Przełom już nadszedł". Przekaz był jasny: nie musicie stać w kolejce jak stado owiec, by korzystać z nowoczesnego i lepszego smartfona niż nowy iPhone.

Chwyt załapał. Dzięki tej i innym reklamom w podobnym stylu profil Samsunga na Facebooku w ciągu kilkunastu miesięcy zdobył 26 mln fanów, a w III kw. 2011 r. Samsung prześcignął Apple’a w sprzedaży smartfonów i stał się numerem jeden wśród producentów telefonów.

Przeczytajcie także: Google i Samsung łączą siły

Wyobraźcie sobie zdziwienie amerykańskich speców od reklam Samsunga, gdy zaraz później zostali zaproszeni do koreańskiej centrali swojego pracodawcy i spodziewali się ochów i achów na temat efektów swojej pracy. Podczas dużej uroczystości poproszono ich o powstanie. – Pewnie będą nagrody – myśleli.

Tymczasem organizatorzy wydarzenia poprosili wszystkich zgromadzonych o brawa dla amerykańskiego zespołu na zachętę do bardziej wytężonej pracy, gdyż to jedyna grupa w firmie, która sobie nie radzi. Wszyscy wiedzieli, że to nieprawda, ale to było nieistotne. – To typowe dla Samsunga. Gdy wydaje Ci się, że ktoś doceni twoje osiągnięcia, dostajesz ochrzan – pisze Geoffrey Cain. Gdzie indziej można przeczytać, że "Samsung to najbardziej poprana firma, z jaką można się zetknąć".

Pokazuje to także historia z 2004 roku, gdy do drzwi Samsunga zapukał wynalazca Androida, Andy Rubin. Chciał sprzedać swój system, ale został wyśmiany, bo reprezentował małą firmę, a z takimi wielki Samsung nie zwykł negocjować. Dwa tygodnie później o inwestycji w wynalazek Rubina zdecydował Google, a Android jest dziś praktycznie na każdym smartfonie oprócz iPhone’ów, a więc także na samsungach. Koreańczycy nie mogą ponoć tego przeboleć.

Przeczytajcie także: Alior Bank stworzył API Premium

Tego rodzaju historie wynikają zapewne z różnic kulturowych. Europejczykom i Amerykanom trudno zrozumieć niektóre prawidła rządzące firmami azjatyckimi. Czytelnikom serwisu cashless.pl może to częściowo tłumaczyć, dlaczego na polskim rynku wciąż nie ma płatności Samsung Pay, choć są tu już popularne Apple Pay i Google Pay czy niszowe Garmin Pay i Fitbit Pay. Może nawet więcej. Jestem w stanie uwierzyć w to, że za każdym razem gdy do władz Samsunga docierają pytania z Polski, dlaczego nie wdrożyli jeszcze nad Wisłą płatności mobilnych, ktoś w koreańskiej siedzibie producenta decyzję w tej sprawie odkłada do coraz to głębszej szuflady.

Na szczęście dla użytkowników sprzętu marki Samsung odpowiedź na powyższe pytanie powoli traci na znaczeniu. Od dawna mogą już płacić smartfonami Samsunga, bo działają na nich płatności Google Pay. Te w najbliższym czasie zawitają pewnie i na smartwatche koreańskiego producenta, który nawiązał współpracę z firmą Google przy rozwoju systemu operacyjnego na nowoczesne zegarki. Nowy system o nazwie Wear, ma łączyć w sobie cechy dotychczasowego Wear OS oraz stosowanego przez Samsunga w jego smartwatchach systemu Tizen. Wear zapewne będzie działać na nowych zegarkach z Korei i będzie wspierać Google Pay.

Nie zmienia to oczywiście faktu, że Samsung wciąż jest pełen absurdów i tajemnic. A wiele z nich ujawnia autor książki "Republika Samsunga". Dowiecie się z niej m.in. o tym, co znaczy nazwa Samsung, co łączy go z Pepsi, od czego firma zaczynała, jakie kulisy miało słynne selfie wykonane podczas gali rozdania Oscarów w 2014 r., dlaczego doszło do serii wybuchów modelu Note 7 kilka lat później i wiele innych. Książka warta polecenia.

KATEGORIA
FELIETONY
UDOSTĘPNIJ TEN ARTYKUŁ

Zapisz się do newslettera

Aby zapisać się do newslettera, należy podać adres e-mail i potwierdzić subskrypcję klikając w link aktywacyjny.

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies