Von Halsky, bo tak nazywa się nowa usługa lidera rynku automatów paczkowych w Polsce, został zaprezentowany wczoraj w Warszawie
Wczoraj wieczorem, w sali widowiskowej Muzeum Historii Polski, prezes InPostu Rafał Brzoska zaprezentował nową usługę, która lada moment pojawi się w aplikacji InPost Mobile. Szczegółowo o tym rozwiązaniu mogliście przeczytać w tekście InPost wprowadza nową usługę do apki. Asystent AI ma robić za Was zakupy i nie będzie brał za to prowizji. Dziś natomiast chciałbym napisać nieco więcej na temat tego, czy rozwiązanie zaproponowane przez lidera automatów paczkowych na polskim rynku ma szansę zrewolucjonizować e-commerce, jak chciałby tego Rafał Brzoska, czy raczej stanie się kolejną innowacją dla samej innowacji, z której mało kto będzie korzystał, jak powiedziałby malkontent.
Pytanie, jakie zadał mi wczoraj jeden ze znajomych, spotkanych w trakcie wydarzenia zorganizowanego przez InPost, jest chyba kluczowe i zawiera w sobie wszystkie inne, które można by w tym momencie zadać, jesli chodzi o asystenta AI nazwanego Von Halsky: czy twoim zdaniem to się przyjmie? Jako dziennikarz, który z natury jest Smerfem Marudą i we wszystkim szuka dziury w całym, intuicyjnie odpowiedziałem, że pewnie nie. Jednak po kilkunastu godzinach od prezentacji Rafała Brzoski mogę wskazać argumenty zarówno na poparcie swojej wczorajszej tezy jak i zupełnie przeciwnej.
Najważniejszy element wydarzenia, a więc prezentacja na żywo tego, jak działa Von Halsky, poszła bardzo dobrze i była ciekawa. Brzoska pokazał kilka scenariuszy wykorzystania asystenta AI do codziennych zakupów. Von Halsky, z którym można rozmawiać pisząc na klawiaturze smartfona, albo wypowiadając polecenia głosem, dobrze poradził sobie z zakupem perfum, wyszukał ostatnio wydaną książkę Andrzeja Dragana czy przygotował koszyk złożony z produktów przydatnych podczas wyjazdu na biwak z dzieckiem.
Von Halsky wyszukuje oferty z asortymentu sprzedawców współpracujących z InPostem, dodaje do koszyka, pozwala sfinalizować płatność z usługą InPost Pay i zamówić np. do wybranego automatu paczkowego. Użytkownik InPost mobile może zatwierdzić zakup całego koszyka lub zdecydować, które produkty odrzucić. Zatwierdza też płatność oraz metodę dostawy. Można natomiast wyobrazić sobie, że kroki takie jak autoryzacja płatności są przez klienta pomijane, o ile przepisy na to pozwolą.
Największe wrażenie na publiczności asystent AI InPostu zrobił w sytuacji, gdy Brzoska poprosił kogoś z widowni o sformułowanie pytania. Ktoś z publiczności poprosił AI o wyszukanie książki – romansu opisującego losy bohaterów, z dużą różnicą wieku. Von Halsky z tym zadaniem sobie poradził, za co otrzymał gromkie brawa.
Asystent AI InPostu ma jeszcze pewne niedociągnięcia, np. w rozumieniu niektórych słów. Jednak zasadniczo w scenariuszach przedstawionych na scenie przez Rafała Brzoskę działał zaskakująco dobrze i, jak powiedział prezes InPostu, jest rzeczywiście chyba pierwszym na świecie tego typu asystentem zakupowym realizującym proces od początku do końca.
Problem z tym rozwiązaniem polega jednak na czym innym. Prezes InPostu stwierdził, że Von Halsky to nie jest kolejny marketplace a nowy kanał sprzedaży w internecie, do którego mogą dołączyć wszyscy, nawet istniejące platformy typu marketplace. Natomiast moim zdaniem Von Halsky jest marketplacem, tylko w nowym wydaniu, porównywarką produktów z dodatkowymi funkcjami.
Kupujący za korzystanie z Von Halskiego płacić nie będą. Cztery tysiące sprzedawców, którzy już dostarczają swoje oferty do asystenta, też prowizji nie płaci. Ale tylko na razie. Tak przynajmniej wynika ze słów samego Brzoski, jakie padły na scenie. Zakładam więc, że w przyszłości prowizje dla nich się pojawią, podobnie jak dla kilku kolejnych tysięcy sklepów internetowych, które już chcą sprzedawać za pośrednictwem Von Halskiego. Brzoska powiedział, że obecnie każdego dnia do asystenta dodawanych jest 100 tys. ofert. Po testach, które mają trwać kilka tygodni z udziałem grupy wybranych klientów, nowa usługa trafi do 16 mln użytkowników InPost Mobile.
Powyższe każe mi jednak zadać pytanie: co będzie decydować o tym, które oferty proponować będzie Von Halsky? Czy sprzedawca będzie mógł zapłacić za to, że jego produkt będzie częściej prezentowany niż produkt konkurencji? A jeśli będzie można za to zapłacić, to czy kupujący będzie miał świadomość, że proponowany przez asystenta produkt wcale nie jest najtańszy na rynku czy tańszy od takich samych produktów w ofercie innych sprzedawców?
Co ciekawe podczas panelu dyskusyjnego, jaki odbył się po prezentacji Von Halskiego, Jakub Kaczmarski, odpowiedzialny za rozwój technologii w InPoście powiedział, że reprezentowana przez niego firma wchodzi na nowy poziom. Dotychczas paczki były dla niej anonimowe, nie wiedziała, co w nich jest, a teraz pozna dokładny skład koszyka. Ta wiedza, którą sprzedawcy oddadzą InPostowi i jeszcze za to zapłacą, jest mu do czegoś potrzebna, chociaż może on sam nie wie jeszcze do czego. Właściciele sklepów internetowych powinni mieć świadomość tego.
I jeszcze jedno kluczowe pytanie, już nie o warunki finansowe nowego rozwiązania, a o zaufanie do samej technologii AI. Gdy Rafał Brzoska poprosił Von Halskiego o wyszukanie produktów potrzebnych na piknik z synem, otrzymał koszyk złożony z wielu różnych przedmiotów. Część z nich okazała się przydatna, inne mniej. Użytkownik może oczywiście przed zatwierdzeniem zakupów przejrzeć koszyk i odrzucić produkty, które uzna za niepotrzebne. Obawiam się jednak, że chęć oszczędzenia czasu może skłonić niektórych klientów do pominięcia tego etapu i zamówienia np. generatora prądu za kilka tysięcy złotych, o czym dowiedzą się odbierając paczkę.
Reasumując więc jednym zdaniem na koniec: tak, asystent AI od InPostu może się przyjąć, ale jego sukces zależy od wielu warunków usługi i rozwoju sztucznej inteligencji. Najlepsze podsumowanie, jakie ciśnie mi się na usta w tej sytuacji, to uniwersalne: pożyjemy, zobaczymy.