Partnerzy strategiczni
MasterCard Visa BLIK
Partnerzy wspierający
KIR ITCARD Polcard
Partnerzy wspierający
Elavon Hitachi Vivus
Partnerzy wspierający
Pekao Wesub
Partnerzy wspierający
LexisNexis Autopay
Partnerzy merytoryczni
Związek Banków Polskich Polska bezgotówkow
Wyniki ciekawego badania pokazują, czy bank da się pokochać, tak jak nowego iPhone’a

Zaprezentowano je drugiego dnia odbywającego się właśnie w Sopocie Europejskiego Kongresu Finansowego

Choć instytucja małżeństwa powstawała wiele wieków temu, to dopiero od całkiem niedawna przyjmuje się, że związki powinno zawierać się z miłości. A od kilkunastu lat małżeństwo z miłości zawiera się nie tylko z innymi ludźmi, ale i z markami. Bo jak inaczej jak nie miłością, nazwać sytuację, gdy ktoś zrywa się w środku nocy, biegnie do sklepu i ślęczy godzinami w kolejce, by tylko znaleźć się wśród pierwszych osób, które dostąpią przywileju zakupu nowego smartfona?

Trudu sprawdzenia tego, czy takim uczuciem jak niektóre marki konsumenckie klienci są w stanie obdarzyć banki, podjął się Mastercard. Wyniki jego badania zaprezentowano wczoraj w Sopocie, w trakcie drugiego dnia Europejskiego Kongresu Finansowego. Odpowiedź na powyższe pytanie zdaje się oczywista, ale nie oznacza to, że banki powinny z tego powodu specjalnie ubolewać.

Przeczytajcie także: Revolut ma już 3,5 mln klientów w Polsce

Jak zbadano, respondenci zapytani o ulubione marki najczęściej wskazują na producentów sprzętu elektronicznego, dostawców usług elektronicznych jak serwisy streamingowe, a nawet sieci kawiarni. Natomiast tak pozytywnych emocji nie wywołują firmy, które dostarczają prąd do mieszkania czy sprzedają ubezpieczenia samochodu. Takie relacje klientów z markami Mastercard określił mianem małżeństwa z rozsądku i do tej grupy firm zaliczyć można banki.

Wbrew pozorom nie jest to jednak zła informacja dla samych bankowców. Jak wynika z badania, właśnie takie "małżeństwa z rozsądku" cechują się największą lojalnością i trwałością. Dwie trzecie wszystkich klientów banków posiada tylko jeden rachunek osobisty i nie chce go zmieniać. No chyba że dojdzie do zdrady, czyli bank te relacje zepsuje, np. nie zareaguje odpowiednio na sytuację, w której znalazł się klient. To samo jest też złą wiadomością dla marek kochanych przez klientów. Bo miłość jak nagle przychodzi, tak i odchodzi. Badanie pokazało, że 51 proc. klientów jest w stanie zmienić swoją ulubioną markę konsumencką w danej kategorii produktów i usług, gdy tylko ktoś zaoferuje im większe korzyści. Zdecydowaną chęć zmiany banku deklaruje tylko 7 proc. badanych.

Do dyskusji na temat wyników sondażu zaproszono menagerów z czołowych banków, działających na polskim rynku. Większość z nich wydaje się być pogodzona z tym, że klienci traktują ich instytucje jak dostawcę wody czy gazu, że przypominają sobie o ich istnieniu dopiero wtedy, gdy tej wody w kranie zabraknie. – Wydaje mi się, że nie da się pokochać banku. No chyba, że jest się jego menagerem – zażartował w swoim stylu Przemysław Gdański, prezes BNP Paribas.

Przeczytajcie także: Prezes PKO BP zapowiedział wprowadzenie cyfrowej hipoteki

Podobną opinię wyraził wiceprezes mBanku Cezary Kocik. – Miłość jest nieracjonalna, więc jeśli założymy, że ktoś pokocha bank, to będzie w stanie płacić za jego usługi dużo więcej niż rynkowa średnia. Nie wydaje mi się, żeby było to możliwe – powiedział Cezary Kocik. Natomiast Adrian Adamowicz z zarządu VeloBanku ucieszył się na te słowa, gdyż jego zdaniem wokół marki bankowej można budować pozytywne emocje a reprezentowanej przez niego instytucji będzie łatwiej to robić i zdobywać klientów, gdy konkurencja tego robić nie będzie. Jednak i on przyznał, że nie jest to łatwe. – Jest tak, że ogólnie lubiane są filmy, w których banki się okrada a dodatkowo jeszcze publiczność zwykle kibicuje okradającym a nie okradanym – powiedział Adrian Adamowicz.

Na koniec dyskusji zastanawiano się, czy więcej pozytywnych emocji wokół banków wzbudzić może wprowadzenie tzw. superaplikacji, za pomocą których klienci mogliby z poziomu bankowości mobilnej załatwiać wiele różnych codziennych spraw, nie zawsze związanych z zarządzaniem finansami. Większość uczestników rozmowy uważa, że nie, że superaplikacje bankowe nie są tym, czego ludzie oczekują. Przekonywano, że klienci dostrzegą korzyść w tym, że jakieś proste sprawy, jak zakup biletów, mogą załatwić w aplikacji bankowej. Jednak dodawanie kolejnych funkcji powoduje, że poziom skomplikowania aplikacji wpływa negatywnie na wygodę korzystania z niej. Ale na przykład Magdalena Zmitrowicz z zarządu Pekao uważa, że duża liczba funkcji i usług dostępna w bankowości mobilnej może zachęcić do korzystania z niej, a ostatecznie to sam klient powinien decydować, z której usługi chce korzystać a z której nie.

KATEGORIA
CIEKAWOSTKI
UDOSTĘPNIJ TEN ARTYKUŁ

Zapisz się do newslettera

Aby zapisać się do newslettera, należy podać adres e-mail i potwierdzić subskrypcję klikając w link aktywacyjny.

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies