Partnerzy strategiczni
MasterCard Visa BLIK
Partnerzy wspierający
KIR ITCARD Polcard
Partnerzy wspierający
Elavon Hitachi Vivus
Partnerzy wspierający
Kontomatik Pekao
Partnerzy merytoryczni
Związek Banków Polskich Polska bezgotówkow
Rzecznik Credit Agricole odpiera zarzuty, że karta z ekotworzywa zawiera toksyczny składnik

Z Przemysławem Przybylskim, rzecznikiem prasowym Credit Agricole w Polsce, rozmawiam o popularności ekokarty, problemie z zawartością w niej PVC i planach wprowadzenia karty wirtualnej

Podczas jednej z branżowych konferencji pojawił się zarzut pod adresem Credit Agricole, że w składzie tworzywa, z którego wykonane są karty reklamowane przez bank jako ekologiczne, znajduje się wysoce toksyczny składnik. Czy może się Pan do tego odnieść?

Owszem, oferowane przez nas karty zawierają polichlorek winylu, zwany PVC. Jest to powszechnie znane i stosowane tworzywo sztuczne. Wytwarza się z niego np. butelki na napoje, strzykawki czy plastikowe okna. Zawierają go także wszystkie plastikowe karty płatnicze. Dotykanie go nie jest w żaden sposób niebezpieczne i nie niesie absolutnie żadnego zagrożenia dla zdrowia. PVC jest toksyczny tylko w pewnych określonych warunkach, np. podczas podgrzewania w bardzo wysokiej temperaturze. Natomiast w normalnym użytkowaniu nic takiego się nie dzieje. Wszystkie karty płatnicze dostępne na polskim rynku są certyfikowane i nie mogłyby zostać dopuszczone do użytku, gdyby pojawił się choć cień wątpliwości, że mogą być niebezpieczne dla użytkownika. To jest zupełnie wydumany problem.

A skąd się Pana zdaniem ten wydamy problem wziął?

Wydaje mi się, że zawsze, jeśli ktoś wprowadza na rynek jakiś produkt czy usługę jako pierwszy, to naraża się na mniej lub bardzie uzasadnione zarzuty. Większość osób z entuzjazmem podchodzi do naszej oferty i wybiera tę kartę. To jest zresztą produkt, który sprzedaje się najlepiej w historii naszego banku. Mam na myśli Konto dla Ciebie z kartą z ekotworzywa.

Przeczytajcie także: O czym będą fintechowe studia na SGH

Głosy krytyczne pojawiły się, bo odważyliśmy się wprowadzić jako pierwsi coś nowego. Gdybyśmy nie próbowali i nie starali się skierować uwagi klientów na temat ekologii, tylko nadal wydawalibyśmy standardowe karty z normalnego plastiku, to nikt nie miałby do nas pretensji – tak jak nie ma pretensji do innych banków wydających standardowe plastiki. My spróbowaliśmy zmierzyć się z tym problemem, co wzbudza zainteresowanie i wiąże się oczywiście z próbami dezawuowania naszych działań.

Czy fakt, że rachunek z kartą z ekotworzywa sprzedaje się tak dobrze, to zasługa tej właśnie karty czy udanej kampanii reklamowej, w której występuje jedna z gwiazd polskiej muzyki rozrywkowej?

Z Dawidem Podsiadło współpracujemy od kilku lat. Nie jest on więc nowym elementem naszej komunikacji z klientami. Również wcześniej występował w naszych kampaniach reklamowych. Natomiast teraz mamy kartę z ekotworzywa i statystyki pokazują, że kont z tą kartą otwieramy więcej, niż tych samych rachunków ze standardowymi kartami, które otwieraliśmy wcześniej. Jesteśmy więc przekonani, że ten wzrost zainteresowania jest wynikiem wprowadzenia nowej karty. Po prostu coraz więcej ludzi zwraca uwagę na swój wpływ na środowisko i chce go w miarę możliwości minimalizować.

Dlaczego zdecydowaliście na wykorzystanie akurat tego tworzywa, a nie innych? Na świecie znane są już karty np. z drewna czy innych materiałów naturalnych…

To jest złożony temat. Nie ma w tej chwili technologii, która byłaby całkowicie neutralna dla środowiska. Szukaliśmy więc takiej, która choć częściowo ogranicza nasz negatywny wpływ. Wybraliśmy kartę z ekotworzywa, którego istotą jest specjalny dodatek przyśpieszający jej rozkład. W określonych, kontrolowanych warunkach, takie tworzywo może rozłożyć się w ciągu kilkunastu tygodni. W normalnych warunkach, a więc np. po wyrzuceniu karty do kosza ze zmieszanymi odpadami, rozłoży się w ciągu kilku lat. Tymczasem tradycyjne karty z plastiku, według symulacji ekspertów, rozkładać się będą przez co najmniej 500 lat.

Oczywiście są też inne technologie produkcji kart. Wykorzystuje się do tego np. masę z kukurydzy czy z ziemniaków. Ale są to materiały nietrwałe i trudno na przykład umieścić na nich nazwisko użytkownika. Czasem są więc wzmacniane sztucznymi dodatkami, takimi jak właśnie PVC. Teoretycznie karta taka jest wykonana z ekologicznego materiału, ale i tak zawiera dodatki szkodliwe dla środowiska. Poza tym takie karty wymagają częstszych wymian, co powoduje, że zwiększa się zużycie innych elementów: mikroprocesorów czy anten zbliżeniowych, które zawierają metale ciężkie, np. ołów. Plastiku zużywa się więc w takim przypadku mniej, ale generuje się więcej innych szkodliwych i toksycznych odpadów.

Przeczytajcie także: Miasta powinny w większym stopniu wykorzystywać płatności

Są też karty z plastiku pochodzącego z recyklingu. Ale tu problemem jest dostępność surowca. Taki materiał trudno zdobyć, a jego dostawy charakteryzują się dużą nieregularnością. Klienci muszą czekać dużo dłużej na takie karty, a tego nie lubią. Wreszcie dostępne są karty z drewna, które jednak są bardzo drogie. Na tyle, że w Polsce klienci nie chcą za nie zapłacić, więc nie ma popytu na taki produkt. Dlatego my wybraliśmy karty z ekotworzywa.

A czemu nie postawiliście na karty zupełnie bez plastiku, czyli karty wirtualne, które można załadować do telefonu i płacić nimi tak jak zwykłą kartą?

Pracujemy nad tym, żeby wprowadzić taką kartę do naszej oferty i to się wkrótce wydarzy. Natomiast warto mieć świadomość, że ma ona również swoje wady. Karta wirtualna jest instrumentem przetwarzania danych. A wiadomo: im więcej danych przetwarzamy, tym potrzebna jest większa moc obliczeniowa serwerów, a więc rośnie i zapotrzebowanie na energię elektryczną. W polskich warunkach energia wytwarzana jest głównie w procesie spalania paliw kopalnych, więc im więcej energii zużywamy, tym bardziej degradujemy środowisko i koło się zamyka.

Drugi problem polega na tym, że karta wirtualna jest zawodna. Jej entuzjastami są głównie ludzie funkcjonujący w wielkich miastach, gdzie nie ma problemu z zasięgiem internetu, czy z naładowaniem telefonu. W mniejszych miejscowościach, albo zupełnie poza miastem, to może być kłopot. Mamy w Polsce obszary, w których nie ma zasięgu sygnału GSM lub jest bardzo słaby. Czasem trudno też znaleźć miejsce, w którym można by naładować baterię telefonu. Dlatego mieszkańcy mniejszych miejscowości bardziej skłonni są do korzystania z tradycyjnych instrumentów płatniczych, takich jak gotówka czy fizyczna karta, bo są one niezawodne. Klientów, którzy oczekują od banku zapewnienia tej niezawodności, jest wciąż bardzo wielu i nie możemy ignorować ich potrzeb.

Dziękuję za rozmowę

KATEGORIA
NASZ GOŚĆ
UDOSTĘPNIJ TEN ARTYKUŁ

Zapisz się do newslettera

Aby zapisać się do newslettera, należy podać adres e-mail i potwierdzić subskrypcję klikając w link aktywacyjny.

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies