Według medialnych doniesień, kapitalizacja spółki mogłaby wynieść nawet 5 mld zł
Dzisiejszy "Parkiet" donosi, że fintech specjalizujący się w płatnościach odroczonych PayPo myśli o debiucie na warszawskiej giełdzie. Z informacji dziennikarzy wynika, że oferta publiczna opiewałaby na 2 mld zł i dotyczyła zarówno istniejących akcji, jak i walorów nowej emisji. To z kolei oznaczałoby, że wycena spółki mogłaby wynieść około 5 mld zł.
PayPo jest jedną z największych na rynku firm zajmujących się płatnościami odroczonymi. Dane za ubiegły rok świadczą o tym, że klienci spółki zrealizowali 22,5 mln transakcji o łącznej wartości 6,6 mld zł, a metoda płatności odroczonych PayPo jest dostępna w ponad 66 tys. sklepów. Według rankingu instytucji pożyczkowych cashless.pl za 2025 r., aktywa spółki wynosiły 1,1 mld zł, a portfel pożyczek przekroczył wartość 1 mld zł. W ubiegłym roku przychody PayPo wzrosły o 43,6 proc. do 428,4 mln zł, a zysk netto – o 73,4 proc. do 181,4 mln zł.
Jak wynika z danych w KRS, prawie 49 proc. udziałów PayPo kontroluje NRW Ventures ASI, a więc podmiot, którego beneficjentem rzeczywistym jest Radosław Nawrocki, prezes i założyciel fintechu. Z kolei niemal 44 proc. udziałów należy do DC 24 ASI, czyli spółki znanego w branży inwestora Piotra Kurczewskiego, założyciela integratora płatności Przelewy24. Według "Parkietu" do debiutu giełdowego mogłoby dojść w przyszłym roku, a oferta publiczna byłaby największą od 2024 r., kiedy to na giełdzie pojawiła się Żabka.