Partnerzy strategiczni
Partnerzy wspierający
Partnerzy wspierający
Partnerzy wspierający
Partnerzy wspierający
Partnerzy merytoryczni
AI w nazwie to za mało. O tym, czego PZU szuka w insurtechach

Z Marcinem Kurczabem, dyrektorem ds. innowacji i AI w PZU, rozmawiam o podejściu ubezpieczyciela do współpracy ze startupami i rozwijania kompetencji w zakresie AI

Ostatnio PZU pochwaliło się nawiązaniem współpracy z trzema kolejnymi młodymi firmami technologicznymi z Polski. Wszystkie dostarczają rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji. Czy to zbieg okoliczności, czy też dziś – mówiąc z przymrużeniem oka – nie ma sensu rozwijać startupu bez "AI" w nazwie?

To nie jest zbieg okoliczności – większość startupów powstających dzisiaj na rynku bardzo mocno lewaruje się możliwościami, jakie daje im technologia sztucznej inteligencji. Spośród ponad 200 zgłoszeń w ostatnim naborze do naszych akceleratorów około 2/3 startupów buduje źródło swojej przewagi konkurencyjnej w oparciu o tę technologię. Jednocześnie nadal trzymamy się zasady, że technologię dobiera się do problemu i celu biznesowego, a nie na odwrót. Jeśli efekt biznesowy jest możliwy do uzyskania prostszą i tańszą technologią lub zmianą procesową, to należy to rozważyć w pierwszej kolejności.

Dobrze zaprojektowane procesy, integracje czy proste usprawnienia technologiczne nadal potrafią przynieść bardzo dobre efekty. Są jednak też takie obszary, w których "dobijamy do sufitu", a zastosowanie AI otwiera nowe, nieosiągalne wcześniej możliwości i daje rzeczywistą przewagę.

Można więc powiedzieć, że dziś trudno zbudować konkurencyjny insurtech bez kompetencji AI, ale równie trudno przekonać nas do współpracy samym faktem jej użycia. AI jest narzędziem, a nie celem samym w sobie i dokładnie w ten sposób podchodzimy do wyboru partnerów technologicznych.

A jaka jest Wasza strategia jako ubezpieczyciela, względem rozwijania kompetencji w zakresie AI?

Strategię rozwoju kompetencji AI opieramy na kilku kluczowych filarach.

Po pierwsze – powszechna "AI literacy". Budujemy podstawowe kompetencje i świadomość odpowiedzialnego korzystania z AI w całej organizacji w ramach wewnętrznego programu "Akademia AI". Stawiamy na zrozumienie możliwości i ograniczeń technologii, bezpieczeństwo danych oraz zgodność z regulacjami, w tym AI Act. Sztuczna inteligencja ma usprawnić codzienną pracę wszystkich pracowników PZU.

Po drugie – praktyka osadzona w realnej pracy. Rozwijamy kompetencje poprzez konkretne zastosowania – od wspierania produktywności osobistej, przez analizę danych i komunikację, po automatyzację wybranych mikroprocesów. Szkolenia i warsztaty projektujemy tak, aby odpowiadały na rzeczywiste zadania wykonywane w PZU, a nie abstrakcyjną wiedzę technologiczną.

Przeczytajcie także:  Raport "Insurtechy w Polsce, vol. 5" już do pobrania

Po trzecie – różne ścieżki rozwoju dla różnych ról. Inaczej rozwijamy kompetencje wszystkich pracowników, inaczej użytkowników zaawansowanych, a jeszcze inaczej kadry menedżerskiej i liderów zmiany. Kluczową rolę odgrywa tu społeczność blisko 100 Ambasadorów AI, którzy wspierają adopcję technologii w zespołach i pomagają przekładać ją na konkretne przypadki użycia biznesowego.

Po czwarte – połączenie kompetencji z realnymi wdrożeniami. Rozwój kompetencji idzie u nas w parze z budową bezpiecznej, skalowalnej platformy AI oraz testowaniem i wdrażaniem rozwiązań wspierających procesy biznesowe, w tym tych od startupów rozwijających produkty AI. Dzięki temu AI nie pozostaje na poziomie szkoleń, ale realnie wspiera sposób funkcjonowania organizacji.

W skrócie: naszym celem nie jest "uczenie AI dla AI", lecz budowa organizacji gotowej do świadomego i odpowiedzialnego korzystania z tej technologii tam, gdzie przynosi ona realną wartość dla klientów, pracowników i biznesu PZU. Pragmatyzm przede wszystkim.

Czy spodziewacie się, że coraz większa łatwość w tworzeniu własnych rozwiązań technologicznych, napędzana rozwojem AI, zmieni Wasze zapotrzebowanie na wsparcie ze strony zewnętrznych dostawców? Czy coraz więcej projektów będziecie w stanie prowadzić in-house, zamiast korzystać z narzędzi dostarczanych przez startupy?

Rozwój nowych technologii, w tym AI, obniża barierę wejścia w tworzenie własnych rozwiązań technologicznych. Jesteśmy w stanie szybciej projektować i wytwarzać wewnętrznie rozwiązania blisko procesów biznesowych, automatyzacji pracy, wiedzy czy narzędzi wspierających pracowników, gdzie kluczowe są: dobra znajomość organizacji, danych i kontekstu operacyjnego. Nie oznacza to jednak, że rola zewnętrznych dostawców czy startupów będzie malała, raczej będzie się zmieniała. Preferujemy te startupy, których produkty nie są generyczne i "na slajdach". Startupy pozostaną dla nas ważnym partnerem tam, gdzie istotne są wyspecjalizowane kompetencje, ekspertyza branżowa, unikatowe dane, gotowe produkty klasy enterprise lub przewaga wynikająca ze skali i doświadczenia zdobywanego na wielu rynkach jednocześnie. W praktyce często łączymy oba światy: budujemy rozwiązania in-house, integrując je z technologiami startupów lub wykorzystując ich komponenty w bardziej złożonych architekturach.

PZU jest ubezpieczycielem, który wyróżnia się na rynku otwartością na współpracę ze startupami. Co decyduje o tym, że preferujecie taki model, i jakie płyną z niego korzyści, których Wasi konkurenci nie dostrzegają lub nie doceniają dostatecznie?

PZU od lat stawia na współpracę ze startupami, ponieważ traktujemy ją jako sposób na szybsze i bardziej efektywne adoptowanie nowych rozwiązań. Startupy pozwalają nam skracać czas od identyfikacji potrzeby do wdrożenia, eksperymentować z technologiami, które dopiero wchodzą na rynek, i korzystać z kompetencji, których budowa wewnętrznie zajęłaby znacznie więcej czasu.  

To podejście daje nam przewagę, bo postrzegamy startupy nie jako zagrożenie dla własnych zespołów, lecz jako partnerów uzupełniających nasze kompetencje. W efekcie możemy elastycznie decydować, które elementy lepiej rozwijać wewnętrznie, a gdzie współpraca z rynkiem pozwala osiągnąć lepszy efekt szybciej i mniejszym kosztem. Taka równowaga między in-house a open innovation jest kluczowa.

Jeśli się nie mylę, PZU ma zwykle dość jasno określone obszary, w których szuka nowych inicjatyw, oraz problemy biznesowe, które chciałoby ze wsparciem startupów rozwiązać. Można by powiedzieć, że zadaniem młodych podmiotów jest przynieść odpowiedź na zadane pytanie. A czy zdarza się, że jest odwrotnie? Tzn. trafia do Was startup, który dopiero uświadamia Wam, że ma odpowiedź na pytanie, którego nawet sami sobie nie zadaliście?

Tak, zdarza się, że startup przychodzi do nas z rozwiązaniem, które prowokuje pytanie, którego wcześniej sami sobie nie zadaliśmy, choć dzieje się to zdecydowanie rzadziej. Z naszego doświadczenia wynika, że jasno uświadomiona i odczuwalna potrzeba biznesowa znacząco przyspiesza decyzje i wdrożenia – to takie projekty mają najkrótszy time to market i najwyższą szansę na skalowanie.

Proaktywne zgłoszenia startupów pełnią jednak inną, bardzo wartościową rolę. Często stają się impulsem do wewnętrznych dyskusji nie tylko o konkretnym rozwiązaniu, ale o samym problemie: czy faktycznie go dostrzegamy, jak duża jest jego skala i czy mieści się w naszych priorytetach strategicznych. To ważny element procesu uczenia się organizacji i testowania nowych perspektyw.

Przeczytajcie także:  Trasti z tytułem Insurtech Roku

Zdarzają się też sytuacje, w których startup przychodzi z technologią dopracowaną prawie do perfekcji, opakowaną w narrację o „rewolucji”, tyle że po bliższym przyjrzeniu się okazuje się, że problem, który miała rozwiązywać, najmocniej odczuwali sami jej twórcy. To klasyczny efekt zbyt wczesnego zakochania się w produkcie i zbyt późnych rozmów z docelowymi klientami. Takie projekty bywają bardzo ciekawe technologicznie, ale konfrontacja z dużą organizacją szybko pokazuje, że innowacja zaczyna się nie od "co możemy zbudować", tylko od pytania "jaki realny problem warto dziś rozwiązać".

Jak postrzegasz rozwój polskiej sceny insurtechowej? Co ciekawego Twoim zdaniem się na niej dzieje, jak wygląda ona na tle innych rynków?

Na tle Europy Środkowo-Wschodniej Polska pozostaje jednym z najbardziej aktywnych rynków insurtechowych zarówno pod względem liczby projektów, jak i jakości zespołów technologicznych. Polskie insurtechy zdają się otwarte na współpracę międzynarodową, co wydaje się rozsądną ścieżką, biorąc pod uwagę skalę popytu na polskim rynku. Określiłbym je także jako elastyczne – zwinnie przeistaczające swoją ofertę wraz z ewolucją potrzeb klientów i rynku, a także dostępnych technologii.

Na tle rynków takich jak Wielka Brytania czy Francja wciąż jesteśmy mniejszym ekosystemem, ale coraz częściej wyróżniamy się pragmatyzmem, jakością wykonania i dojrzałością podejścia. W naszej ocenie to właśnie te cechy – w połączeniu z silnymi kompetencjami technologicznymi – sprawiają, że polski insurtech zaczyna być postrzegany jako dobry partner do długofalowej współpracy, a nie tylko pole do eksperymentów.

 

Wywiad z Marcinem Kurczabem, dyrektorem ds. innowacji i AI w PZU, ukazał się w raporcie cashless.pl "Insurtechy w Polsce, vol.5". Partnerem głównym raportu jest PZU, partnerami wspierającymi Ecom, Trasti i Uniqa, partnerem Sandis, a partnerem merytorycznym astorya.vc.

KATEGORIA
NASZ GOŚĆ
UDOSTĘPNIJ TEN ARTYKUŁ

Zapisz się do newslettera

Aby zapisać się do newslettera, należy podać adres e-mail i potwierdzić subskrypcję klikając w link aktywacyjny.

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies