Tym samym Polska nadal nie ma ustawy wdrażającej do porządku prawnego unijne rozporządzenie MiCA
W piątek przed południem w sejmie odbyło się głosowanie dotyczące odrzucenia prezydenckiego weta ustawy o kryptoaktywach. Aby wspomniane weto odrzucić, potrzebne były 263 głosy, natomiast koalicja rządząca zgromadziła ich 243. Tym samym w Polsce nadal nie ma ustawy wdrażającej rozporządzenie MiCA. Przypomnę, że okres przejściowy dla podmiotów działających na dotychczasowych warunkach kończy się w lipcu 2026 r.
Głosowanie nad odrzuceniem prezydenckiego weta zbiega się w czasie ze sporym zainteresowaniem opinii publicznej tą tematyką, w związku z problemami Zondacrypto, czyli giełdy kryptowalut z polskim rodowodem. Kilka tygodni temu na jaw wyszło, że spółka prawdopodobnie nie posiada bitcoinów pokrywających depozyty klientów i nie wypłaca należnych im środków. Więcej na ten temat przeczytacie tutaj. Zdaniem rządzących, nadużycia były możliwe, ponieważ w kraju nie ma ustawy regulującej rynek kryptoaktywów. W tym miejscu warto jednak podkreślić, że Zondacrypto została wpisana do estońskiego rejestru VASP i to tam miała ubiegać się również o licencję dostawcy usług kryptoaktywów (CASP). Z tego powodu możliwości działania polskiego nadzrocy i polskich służb i tak byłyby ograniczone.
W obliczu piętrzących się problemów, prezes Zondycrypto Przemysław Kral umieścił w czwartek na platformie X film, w którym przekonuje, że giełda posiada 4,5 tys. bitcoinów. Na potwierdzenie swoich słów, prezes podał adres zimnego portfela (nieposiadającego dostępu do internetu ). Jak wynika z nagrania, kluczami prywatnymi do niego dysponuje Sylwester Suszek, czyli uznawany od kilku lat za zaginionego założyciel giełdy BitBay, która przekształciła się w Zondacrypto.
A wracając do samej polskiej ustawy o kryptoaktywach – już drugi raz przechodzi ona przez ścieżkę legislacyjną. Zarówno pierwszym, jak i drugim razem została zawetowana przez prezydenta Karola Nawrockiego, a weta tego nie udało się ani przy pierwszej próbie, ani przy podjętej dziś drugiej próbie odrzucić. Przy czym warto podkreślić, że rządzący dwukrotnie przedłożyli prezydentowi do podpisu praktycznie taką samą ustawę. Jej celem jest przede wszystkim przekazanie nadzoru nad tym rynkiem Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) oraz wdrożenie szeregu przepisów dla posiadaczy licencji CASP, dzięki którym ich działalność podlegałaby rygorom zbliżonym do tych dotyczących np. biur maklerskich. Natomiast przez branżowych ekspertów zawarte w niej przepisy były krytykowane ze względu na nadregulację oraz nadanie zbyt szerokich uprawnień Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). Więcej na ten temat przeczytacie tutaj.