Partnerzy strategiczni
Partnerzy wspierający
Partnerzy wspierający
Partnerzy wspierający
Partnerzy wspierający
Partnerzy merytoryczni
Ossowska z FinLegalTech: mamy kilkanaście wniosków o licencję CASP klientów, którzy chcą ubiegać się o zezwolenie w Polsce

Z dr Aleksandrą Ossowską, wspólniczką zarządzającą w FinLegalTech Ossowska Żelek sp. k. rozmawiam o sytuacji na polskim rynku kryptowalut w obliczu uninego rozporządzenia MICA

Na jakich zasadach operowały podmioty z branży kryptoaktywów przed rozporządzeniem MiCA oraz czym jest wpis do rejestru VASP?

Do wejścia w życie rozporządzenia MiCA rynek kryptoaktywów w większości państw UE funkcjonował w oparciu o krajowe rozwiązania, które koncentrowały się przede wszystkim na wymogach AML, a nie na kompleksowej regulacji rynku. W Polsce kluczowym instrumentem był wpis do rejestru przedsiębiorców prowadzących działalność związaną z walutami wirtualnymi, potocznie zwanym rejestrem VASP (Virtual Asset Service Provider), prowadzonego na podstawie przepisów ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu.

Sam wpis do rejestru miał charakter formalny i był relatywnie prosty do uzyskania – wymagał zgromadzenia podstawowego zestawu dokumentów, a wpisu dokonywał dyrektor Krajowej Administracji Skarbowej w Katowicach. W efekcie w rejestrze znalazła się bardzo duża liczba podmiotów – w pewnym momencie nawet około tysiąca - przy czym, z moich obserwacji wynika, że realnie operacyjna była mniej więcej jedna trzecia z nich.

Przeczytajcie także: Kto ochroni inwestujących w kryptoaktywa?

Podobny model funkcjonował w wielu krajach Unii Europejskiej. Tylko kilka państw - na przykład Litwa czy Estonia - wprowadziła bardziej rozbudowane ramy prawne i rzeczywisty nadzór nad działalnością podmiotów krypto. Z mojego punktu widzenia rejestr VASP tworzył w pewnym sensie „iluzję regulacji”. Podmioty wpisane do rejestru rzeczywiście podlegały konkretnym obowiązkom AML, ale nie istniały natomiast żadne mechanizmy typowe dla regulowanych rynków finansowych: wymogi dotyczące ładu organizacyjnego, funduszy własnych, konfliktów interesów czy standardów ochrony klienta.
Rejestr VASP będzie wygaszany wraz z pełnym wdrożeniem MiCA – zniknie 1 lipca 2026 r., czyli po zakończeniu okresu przejściowego przewidzianego dla nowych zasad.

Czym jest unijne rozporządzenie MiCA?

Celem rozporządzenia MiCA jest wprowadzenie spójnych, unijnych ram prawnych dla rynku kryptoaktywów, tak aby działalność w tym sektorze odbywała się według jednolitych standardów, niezależnie od kraju. W praktyce MiCA ma kilka kluczowych założeń: podniesienie poziomu profesjonalizmu dostawców usług, uporządkowanie i klasyfikację kryptoaktywów, wzmocnienie ochrony inwestorów oraz określenie zasad dotyczących emisji kryptoaktywów, w tym obowiązków informacyjnych i wymogów organizacyjnych po stronie emitentów. Pomdioty świadczące usługi na tym rynku będą musiały uzyskać licencję CASP (Crypto-Asset Service Provider), czyli status dostawcy usług w zakresie kryptoaktywów.

MiCA wprowadza dla branży krypto standardy zbliżone do tych, które od lat obowiązują na tradycyjnym rynku finansowym. Jest to krok w stronę modelu znanego np. z funkcjonowania domów maklerskich, kojarzonych z wysokim poziomem profesjonalizmu.
Rozporządzenie obowiązuje na terenie całej Unii Europejskiej od grudnia 2024 r., a dla podmiotów działających dotychczas na „starych” zasadach przewidziano okres przejściowy - mogą one świadczyć usługi bez licencji CASP do 1 lipca 2026 r.

Bardzo korzystnym dla rynku rozwiązaniem przewidzianym przez rozporządzenie MiCA jest możliwość paszportyzacji: podmiot, który uzyska licencję CASP w jednym państwie członkowskim, może na jej podstawie, po odpowiedniej notyfikacji, legalnie oferować usługi na całym rynku UE, bez konieczności uzyskiwania odrębnych zezwoleń w każdym kraju.

Co wejście w życie rozporządzenia MiCA zmienia dla inwestujących w kryptowaluty?

Rozporządzenie MiCA w praktyce doprowadzi do wyraźnej konsolidacji rynku - liczba podmiotów oferujących usługi w obszarze kryptoaktywów prawdopodobnie istotnie się zmniejszy. Podmioty takie jak giełdy czy kantory kryptowalut będą musiały uzyskać licencję CASP. W przeciwnym razie, po zakończeniu okresu przejściowego tj. od lipca 2026 r. nie będą mogły legalnie oferować tego typu usług klientom na rynku UE. Należy liczyć się z tym, że nie wszystkie obecnie działające podmioty będą w stanie sprostać wymogom licencyjnym określonym przez rozporządzenie MiCA. Na rynku zostanie prawdopodobnie mniej podmiotów, ale za to takich, które działają zgodnie z wysokimi standardami.

Przeczytajcie także: Licencja CASP (MiCA) jako fundament europejskiej ekspansji - czy regulacje mogą pomóc?

To rzecz jasna oznacza także wzmocnienie ochrony interesów inwestorów: MiCA wprowadza realny nadzór nad dostawcami usług i wymusza przejrzyste zasady działania, w tym jasne informowanie o ryzykach i kosztach. Określa też standardy ochrony aktywów klientów, wymogi w zakresie bezpieczeństwa IT czy outsourcingu. W praktyce, aby zapewnić stabilne i bezpieczne funkcjonowanie, dostawcy usług kryptoaktywów muszą spełniać wymogi organizacyjne, kapitałowe i techniczne zbliżone do tych obowiązujących na tradycyjnym rynku finansowym.

Jednocześnie, MiCA podnosi koszty prowadzenia działalności po stronie licencjonowanych podmiotów. Nowe wymogi przekładają się m.in. na większe nakłady na obsługę prawną i compliance, konieczność rozbudowy zespołów, wdrożenie bardziej restrykcyjnych procedur oraz spełnienie wymogów kapitałowych. Nie da się zatem wykluczyć, że mniej rentowowne podmioty będą próbowały przerzucić część kosztów na klientów, co może oznaczać wzrost opłat i prowizji.

Zmieni się również zakres oferowanych produktów i usług. Podmioty posiadające licencję CASP będą mogły oferować wyłącznie kryptoaktywa zgodne MiCA. Dotyczy to także segmentu stablecoinów. Część giełd już w ubiegłym roku usunęła z oferty stablecoiny, które nie spełniały wymogów MiCA (np. Tether (USDT)

Jak wygląda klasyfikacja kryptoaktywów według MiCA? W jaki sposób regulacja odnosi się do kryptowalut jak Bitcoin czy Ether?

Rozporządzenie MiCA wyróżnia co do zasady trzy główne kategorie kryptoaktywów: tokeny użytkowe (utility tokens), tokeny powiązane z aktywami (ART) oraz tokeny będące pieniądzem elektronicznym (EMT).

Tokeny użytkowe to kryptoaktywa, których podstawową funkcją jest zapewnienie dostępu do określonej usługi lub produktu, zwykle oferowanych przez emitenta danego tokena.

ART to kryptoaktywa, które mają dążyć do stabilności wartości poprzez powiązanie z koszykiem aktywów – mogą to być np. waluty, surowce, instrumenty finansowe albo ich kombinacja.

EMT to stablecoiny powiązane z jedną walutą fiducjarną (np. euro czy dolarem).

Warto przy tym podkreślić, że ten podział nie opisuje całego rynku w sposób wyczerpujący – w obrocie funkcjonuje wiele kryptoaktywów, które nie mieszczą się w powyższych trzech kategoriach albo mają cechy mieszane. Rozporządzenie obejmuje także „pozostałe kryptoaktywa”. Dzięki temu jego przepisy mają zastosowanie również do kryptowalut takich jak Bitcoin czy Ether, które wymykają się z tej klasyfikacji.

Do kiedy państwa Unii Europejskiej mają czas na dostosowanie krajowych przepisów do rozporządzenia MiCA?

Formalnie okres przejściowy trwa do 1 lipca 2026 r. – wtedy kończy się możliwość działania na dotychczasowych zasadach. Z praktycznego punktu widzenia, przepisy krajowe powinny uchwalone odpowiednio wcześniej, aby podmioty z branży krypto mogły złożyć wnioski i uzyskać licencję przed końcem okresu przejściowego. Mimo, że Rozporządzenie MiCA jest stosowane bezpośrednio, nie jest możliwe zainicjowanie postępowania licencyjnego bez uregulowania tego w krajowym porządku prawnym. Już teraz istnieje realne ryzyko, że podmioty działające obecnie będą musiały wstrzymać swoją działalność od 1 lipca 2026 r., bo do tego czasu nie uzyskają stosownego zezwolenia.

Nie jest to jednak sytuacja nowa dla polskiej legislacji – Polska od lat plasuje się na końcu listy, jeśli chodzi o terminowe wdrażanie przepisów unijnych.

Na jakim etapie są prace nad projektem ustawy dostosowującym polskie przepisy do rozporządzenia MiCA?

Pod koniec ubiegłego roku Prezydent RP zawetował ustawę o rynku kryptoaktywów. Ministerstwo Finansów szybko przedstawiło kolejną wersję – jednak w dużej mierze zbieżną z poprzednią. Ustawa wróciła na biurko Prezydenta pod koniec stycznia i 12 lutego ponownie została zawetowana. Co dalej? Tego na razie nikt nie wie. Mamy do czynienia z politycznym impasem, a to w praktyce oznacza kolejne tygodnie, a być może miesiące, niepewności dla rynku.

Jakie były główne powody zawetowania ustawy przez prezydenta?

Główne uzasadnienie weta sprowadzało się do tezy, że ustawa wykraczała poza to, co jest konieczne do wdrożenia MiCA.

MiCA jako rozporządzenie UE stosuje się bezpośrednio, więc krajowa ustawa powinna w zasadzie zaadresować wyłącznie elementy „techniczne”: wskazać organ nadzoru, procedury licencyjne, tryb kontroli i katalog sankcji. Tymczasem projekt był bardzo rozbudowany i zawierał rozwiązania, których w samym MiCA nie ma. To klasyczny przykład tzw. gold-platingu, czyli dokładania krajowych wymogów ponad standard unijny. To zjawisko bardzo niekorzystne z punktu widzenia samego prawodawcy unijnego, bowiem uniemożliwia pełną harmonizację przepisów i sprzyja arbitrażowi regulacyjnemu.
Projekt uderzał także w konkurencyjność Polski na tle innych krajów UE, m.in. wprowadzając wysokie opłaty za nadzór.

Jak długo Polska może nie mieć własnej ustawy dostosowującej rozporządzenie MiCA do krajowych przepisów? Rodzime podmioty czekają na wdrożenie ustawy, czy ubiegają się o licencję CASP w innych krajach?

Niestety ta sytuacja może trwać bardzo długo. Unia Europejska dysponuje co prawda instrumentami egzekwowania obowiązków państw członkowskich i może wszcząć postępowanie naruszeniowe, jednak w praktyce jest to mechanizm długotrwały, który rzadko przekłada się na szybkie uchwalenie krajowych przepisów niezbędnych do sprawnego stosowania unijnych aktów prawnych.

Mimo tej niepewności znacząca część rynku nadal wiąże nadzieje z uzyskaniem licencji w Polsce. Jako kancelaria FinLegalTech Ossowska Żelek sp. k. mamy obecnie przygotowanych kilkanaście wniosków o licencję CASP dla klientów, którzy planują ubiegać się o zezwolenie właśnie w Polsce. Z biznesowego punktu widzenia przemawia za tym kilka czynników: niższe koszty operacyjne niż w części zachodnich jurysdykcji – takich jak Hiszpania czy Luksemburg – oraz fakt, że Polska w ostatnich latach była jednym z najszybciej rosnących rynków kryptoaktywów w Europie, co dla wielu podmiotów ma znaczenie strategiczne.

Jednocześnie niemal każdy z tych podmiotów działa w modelu „równoległym” – czeka na polską ustawę, ale równocześnie przygotowuje wariant alternatywny. My tę ścieżkę dla naszych klientów zabezpieczamy: planujemy proces tak, aby w razie dalszych opóźnień legislacyjnych możliwe było sprawne przeniesienie postępowania licencyjnego do innego państwa UE. Innymi słowy, nasi klienci nie są uzależnieni wyłącznie od tempa polskich prac -mamy dla nich przygotowany plan B i pełną kontrolę nad harmonogramem.

Wywiad z Aleksandrą Ossowską, wspólniczką zarządzającą w FinLegalTech Ossowska Żelek sp. k. ukazał się w raporcie cashless.pl Fundamenty cyfrowych aktywów. Partnerem merytorycznym raportu jest ARI10. Partnerem wspierającym zostało Accenture.

KATEGORIA
NASZ GOŚĆ
UDOSTĘPNIJ TEN ARTYKUŁ

Zapisz się do newslettera

Aby zapisać się do newslettera, należy podać adres e-mail i potwierdzić subskrypcję klikając w link aktywacyjny.

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies