
Zapowiedziane przez ING zmiany mają ograniczyć zjawisko nieautoryzowanych transakcji płatniczych
ING poinformował swoich klientów o zmianach w regulaminie świadczonych przez siebie usług, które mają wejść w życie 22 marca 2026 r. Najważniejsze z nich dotyczą kwestii bezpieczeństwa i, jak pisze bank w dokumentach kierowanych do klientów, są wynikiem zaleceń wyartykułowanych przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
W korespondencji kierowanej do klientów ING informuje o wprowadzeniu trzech nowych funkcji, takich jak: okres ochronny, przelewy wrażliwe i tryb ograniczonego dostępu do Mojego ING.
Okres ochronny to czas (maksymalnie sześć godzin), w którym bank może nie przyjąć ze względów bezpieczeństwa dyspozycji zleconej przez klienta. Dotyczyć to może sytuacji, w której klient najpierw zdecydował o znaczącym podwyższeniu limitów transakcyjnych, a później próbuje w ramach tych podwyższonych limitów zlecić przelew. Okres ochronny może też dotyczyć przelewów wrażliwych.
Przelewy takie to funkcja, która wymaga wcześniejszej aktywacji po zalogowaniu na konto. Wśród nich są przelewy walutowe oraz ekspresowe. Natomiast tryb ograniczonego dostępu również wymaga samodzielnej aktywacji przez klienta. Jeśli ktoś to zrobi, nie będzie mógł złożyć żadnej dyspozycji, choć nadal będzie mógł przeglądać dane na koncie. Tryb ograniczonego dostępu będzie mógł być dezaktywowany po upłynięciu okresu ochronnego.
Z informacji przekazanej klientom wynika ponadto, że raz na kwartał, na podstawie analizy danych, ING może klientom obniżać limity transakcyjne. Przy czym przy analizie nie będzie brał pod uwagę przelewów pomiędzy rachunkami własnymi klienta w ramach systemu ING i przelewów do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych oraz urzędu skarbowego.
Przypomnę, że UOKiK prowadzi postępowania ws. transakcji nieautoryzowanych wobec kilkunastu banków działających na polskim rynku. Chodzi o sytuacje, gdy dany przelew czy transakcja kartą albo Blikiem zostały zautoryzowane zgodnie z wymogami banku, a więc np. kodem z SMS-a, a następnie klient występuje z reklamacją, w której kwestionuje to, że samodzielnie operację potwierdził i domaga się zwrotu pieniędzy. Więcej na ten temat w tekście UOKiK usztywnia stanowisko w sprawie tzw. nieautoryzowanych transakcji.
Co ciekawe wcześniej już kilka innych instytucji wprowadziło rozwiązania utrudniające przeprowadzanie transakcji w sytuacji, gdy istnieje prawdopodobieństwo fraudu. Mowa na przykład o mBanku, BNP Paribas czy Pekao. Więcej na ten temat w tekście BNP Paribas wprowadza panic button. Jedno kliknięcie pozwala na zablokowanie dostępu do e-bankowości.