Partnerzy strategiczni
MasterCard Visa BLIK
Partnerzy wspierający
KIR ITCARD Polcard
Partnerzy wspierający
Elavon Hitachi Vivus
Partnerzy wspierający
Kontomatik Pekao
Partnerzy merytoryczni
Związek Banków Polskich Polska bezgotówkow
Grupa Lew chce wprowadzić na rynek karty kredytowe i przedpłacone. Skorzystacie?

Firma zamierza też zaoferować rachunek miniBill, który ma być alternatywą dla kont bankowych

Informacje te nie powinny Was zaskoczyć, bo o swoich zamiarach w kwestii kart i rachunków płatniczych przedstawiciele Grupy Lew mówią od jakiegoś czasu. Teraz przyszła pora na nieco więcej szczegółów. Ujawniono je na dzisiejszej konferencji prasowej.

Grupa Lew znana jest przede wszystkim z sieci punktów kasowych, w których można opłacać rachunki za media. Od niedawna w jej strukturach jest również mPay – prekursor płatności mobilnych na naszym rynku. W oparciu o te dwie linie biznesowe firma chce wyjść z nową ofertą. Jej podstawowym elementem mają być karty kredytowe. Lew może je wydawać z racji posiadanego zezwolenia na prowadzenie działalności w charakterze krajowej instytucji płatniczej. Teraz spółka stara się o status tzw. principal member w MasterCardzie, co pozwoli jej na wydawanie kart tej organizacji bez pośrednictwa banku.

Przeczytajcie także: Przybywa chętnych do wydawania kart kredytowych

Dawid Kulbicki, odpowiedzialny w Grupie Lew za projekt kartowy, podkreśla, że firma chce wydawać różne karty, ale podstawowym produktem będzie kredytówka. Zapowiada, że pierwsi klienci skorzystają z niej za ok. 6-7 miesięcy. Karta będzie dostępna w postaci tradycyjnego plastiku lub w wersji cyfrowej - czyli zostanie zaszyta w aplikacji mobilnej. Za jej pośrednictwem klienci będą mogli płacić zbliżeniowo lub wypłacać gotówkę z bankomatów. W ofercie znajdzie się także karta pożyczkowa, która zapewni dostęp do środków z pożyczek ratalnych. Jej limit, w przeciwieństwie do limitu karty kredytowej, nie będzie odnawialny.

Kulbicki deklaruje, że wraz z kartą klienci otrzymają dostęp online do serwisu internetowego, za pośrednictwem którego będą mogli zarządzać rachunkiem karty, w tym przeglądać historię transakcji. Projekt ma być finansowany przez inwestora, którego firma szuka. Jeżeli nie uda się go znaleźć, Lew wyemituje obligacje. Zdaniem Kulbickiego Lew wprowadzi do sprzedaży także kartę przedpłaconą. Będzie personalizowana dzięki czemu firma spełni wymogi Komisji Nadzoru Finansowego w tym zakresie.

Drugim elementem nowej oferty Grupy Lew jest rachunek płatniczy miniBill. Dzięki niemu klienci będą mogli regulować swoje stałe płatności, np. za media. Rachunek będzie miał postać wirtualnej portmonetki, którą będzie można zasilać gotówką np. w punktach kasowych prowadzonych przez Grupę Lew lub przelewem bankowym, np. od pracodawcy. Zarządzanie miniBillem odbywać się będzie za pośrednictwem internetowego serwisu transakcyjnego, podobnego do serwisów bankowych. Dostęp do gotówki ma być zapewniony m.in. przez placówki Poczty Polskiej oraz przez karty przedpłacone w bankomatach Euronetu, BZ WBK i SKOK24.

Przeczytajcie także: Polska karta powinna zostać oparta o Blika

Trzeci nowy produkt, który Lew chce wprowadzić, to wygodne narzędzie do opłacania rachunków za pośrednictwem aplikacji mPay. Wkrótce apka zostanie wyposażona w nową funkcję, dzięki której za pośrednictwem kamery smartfona będzie można skanować kody kreskowe z faktur. To pozwoli na wprowadzenie danych z faktur do formatki przelewu i opłacenie ich aplikacją. Środki na pokrycie płatności będą mogły pochodzić z rachunku miniBill lub rachunku karty kredytowej.

Z wypowiedzi Andrzeja Basiaka, prezesa Grupy Lew, wynika, że nowa oferta zarządzanej przez niego firmy kierowana jest przede wszystkim do nieubankowionej części naszego społeczeństwa. Jego zdaniem klienci ci dostrzegają korzyści, jakie niosą nowoczesne rozwiązania płatnicze i chcą mieć do nich dostęp, choć niekoniecznie chcą zakładać konto w banku.

No i tu pojawiają się moje wątpliwości: jeżeli ktoś dostrzega zalety takich rozwiązań jak internetowy serwis transakcyjny, karta płatnicza czy aplikacja mobilna, dlaczego ma pójść po to do Grupy Lew a nie do banków, które wszystkie te rozwiązania mają już od dawna? Chyba jedynym argumentem, który może kogoś do tego przekonać, jest cena. Ale w tym wypadku Grupie Lew z bankami będzie ciężko konkurować. Bo co by nie mówić o podwyżkach prowizji w bankach, klienci aktywnie korzystający z ich usług wciąż płacą za nie niewiele lub nawet wcale.

KATEGORIA
TEMAT DNIA
UDOSTĘPNIJ TEN ARTYKUŁ

Zapisz się do newslettera

Aby zapisać się do newslettera, należy podać adres e-mail i potwierdzić subskrypcję klikając w link aktywacyjny.

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies