Partnerzy strategiczni
Partnerzy wspierający
Partnerzy wspierający
Partnerzy wspierający
Partnerzy wspierający
Partnerzy merytoryczni
Steffen Vollert, CEO Volt: To, co Blik robi dla polskiego kupującego, chcieliśmy zrobić w każdym systemie płatności

Ze Steffenem Vollertem, współzałożycielem i prezesem Volta, rozmawiam o jego doświadczeniach z polskiego rynku, o tym, do czego Volt potrzebuje trzech licencji, oraz o przyszłość płatności

Polski pomysł, londyńska siedziba, globalna infrastruktura. Skoro technologia i pomysł w dużej mierze wyrosły w Polsce, to co takiego było w polskim rynku, że właśnie Was zainspirował? Jak polskie doświadczenia z płatnościami natychmiastowymi wpłynęły na projektowanie Volta? Czy fakt, że macie bardzo silny zespół w Polsce, daje wam przewagę? Gdyby odłączyć zespoły w Warszawie i Krakowie, czego najbardziej zabrakłoby firmie?

Volt powstał w Londynie w 2019 roku, bo Wielka Brytania miała na starcie dwie rzeczy, których potrzebowała firma taka jak nasza. Pierwszą był system płatności natychmiastowych Faster Payments. Drugą regulator, który właśnie zobowiązał największe banki do otwarcia się na open banking, czyli do udostępniania rachunków zewnętrznym firmom, jeśli zgodzi się na to klient. Przekonanie, na którym oparliśmy firmę, ukształtowało się jednak w Polsce.

Polski e-commerce od początku opierał się na płatnościach z konta bankowego: najpierw na przelewach online typu pay by link, potem na Bliku. Tymczasem w większości Europy domyślnym sposobem płacenia w internecie była karta. Express Elixir ruszył w 2012 roku jako drugi w Europie system płatności natychmiastowych, po brytyjskim Faster Payments. Zanim powstał Volt, przez lata pracowałem w polskich firmach: byłem dyrektorem ds. konsultingu w G2A.com i doradcą ZEN.com. Dla polskich konsumentów płatność, która wychodzi z konta i po kilku sekundach jest u odbiorcy, była już czymś oczywistym. W większości Europy była to wciąż dopiero ambicja.

To doświadczenie jest wpisane w konstrukcję Volta. To, co Blik robi dla polskiego kupującego, chcieliśmy zrobić w każdym systemie płatności, do którego się podłączamy: w Wielkiej Brytanii, w Europie (SEPA Instant) i w Australii (NPP). Klient zatwierdza płatność w aplikacji swojego banku. Sprzedawca dostaje pieniądze w ciągu kilku sekund i od tej chwili sam nimi dysponuje. Dotyczy to także Polski: przyjmujemy płatności w złotych i prowadzimy dla sprzedawców salda w złotych. Według tego wzorca zbudowaliśmy usługę we wszystkich trzech regionach.

Czy polski zespół daje nam przewagę? Tak! Większą, niż sądzą osoby spoza branży płatniczej. Inżynierów, dla których Blik i przelewy natychmiastowe zawsze były normą, nie trzeba przekonywać, że płatność w czasie rzeczywistym jest możliwa. Oni jej oczekują i właśnie dla niej projektują. Niemal wszystko, co u nas działa, zbudował zespół w Polsce. Także nasza europejska licencja jest polska: jesteśmy krajową instytucją płatniczą z zezwoleniem KNF, a dzięki tzw. paszportowi europejskiemu możemy działać w całym Europejskim Obszarze Gospodarczym. Podmiot regulowany ma siedzibę w Krakowie.

Bez zespołu w Polsce nie byłoby Volta. A czego brakowałoby nam najbardziej? Inżynierów, którzy zbudowali produkt, wciąż go utrzymują i rozwijają, oraz europejskiej licencji, którą obsługują.

Gdybyś miał bardzo krótko wytłumaczyć, czym jest Volt, to co byś powiedział?

Volt to platforma do przesyłania pieniędzy w czasie rzeczywistym, niezależna od konkretnego systemu płatniczego. Pozwala firmie przyjąć płatność prosto z konta bankowego klienta i zachować kontrolę nad pieniędzmi od chwili, gdy te wpłyną. Klient zatwierdza płatność w aplikacji swojego banku, a pieniądze docierają po kilku sekundach. W Wielkiej Brytanii i w Europie trafiają na rachunek, który prowadzimy dla firmy. Tam firma może je przechowywać, przewalutować i znowu wypłacić, również w czasie rzeczywistym. W transakcji nie ma karty, więc nie ma też opłat dla organizacji kartowych (takich jak Visa czy Mastercard) ani chargebacków, czyli zwrotów, gdy bank cofa płatność na wniosek klienta.

Robimy to w Wielkiej Brytanii, w Europie i w Australii, w ramach jednej integracji, na podstawie własnej licencji w każdym z tych regionów. Obsługujemy zarówno zwykłe waluty, jak i regulowane stablecoiny, czyli cyfrowe tokeny o wartości powiązanej z dolarem lub euro. Klient może zapłacić w USDC [stablecoin powiązany z dolarem amerykańskim – red.] lub EURC [stablecoin powiązany z euro – red.] na tej samej stronie płatności, a firma widzi to saldo obok swoich sald w zwykłych walutach.

Najkrócej mówiąc: Volt sprawia, że rachunek bankowy na stronie płatności robi to, co karta, a firma dostaje pieniądze w chwili, w której klient płaci.

Jakie są dziś trzy najważniejsze produkty Volta i kto z nich korzysta?

Wpłaty, rachunki i wypłaty. Innymi słowy: pieniądze przychodzą, są zarządzane i wychodzą.

Wpłaty to Pay by Bank, czyli płatność prosto z konta bankowego, dostępna na stronie płatności. Dziś są to płatności jednorazowe w Wielkiej Brytanii, Europie i Australii, a w sklepie internetowym klient może dodatkowo zapłacić w USDC lub EURC. Płatności cykliczne działają na podstawie zgody, którą klient zatwierdza tylko raz: w Australii już dziś w systemie PayTo, a w Wielkiej Brytanii pilotażowo, w miarę jak banki wdrażają komercyjne płatności cykliczne o zmiennej kwocie VRP [Variable Recurring Payments – red.]. Z wpłat korzystają platformy tradingowe i inwestycyjne, których klienci w ten sposób zasilają swoje konta, oraz firmy turystyczne i handlowe, które przyjmują płatności na swoich stronach. Oferują je też swoim sprzedawcom dostawcy usług płatniczych, tacy jak Worldpay.

Rachunki to warstwa kontroli. Volt Account zawiera salda firmy w funtach, euro, złotych i koronach duńskich. Wirtualne numery IBAN pozwalają przypisać każdą wpływającą płatność do właściwego klienta bez ręcznego dopasowywania. Named Accounts dają marketplace'owi lub platformie osobny rachunek dla każdego sprzedawcy, prowadzony pod nazwą tego sprzedawcy. Z kolei Moduł FX przewalutowuje środki między saldami oraz między saldem w zwykłej walucie a portfelem ze stablecoinami, który działa obok rachunku. Najintensywniej korzystają z tego marketplace'y i platformy, czyli firmy, które przechowują pieniądze w imieniu innych i w każdej chwili muszą wiedzieć, do kogo one należą.

Wypłaty to pieniądze wychodzące w czasie rzeczywistym: zwroty dla płatnika, wypłaty środków klientom, płatności dla sprzedawców i dostawców. Zwykłe waluty wychodzą przez systemy Faster Payments, SEPA i NPP, a stablecoiny z portfela w sieci blockchain. Najczęściej korzystają z tego platformy tradingowe, m.in. Trade Nation i Mitrade. Wypłata, która kartą może trwać kilka dni, tu dociera w kilka sekund.

Co dla firmy oznacza uzyskanie licencji w Australii? Czy otwiera to nowe obszary działalności, których wcześniej nie mogliście obsługiwać?

Licencja AFSL oznacza, że świadczymy usługi płatnicze w Australii we własnym imieniu, pod nadzorem ASIC, czyli australijskiego regulatora. Obejmuje wpłaty i wypłaty w australijskim systemie płatności w czasie rzeczywistym, zarówno dla klientów detalicznych, jak i hurtowych. W praktyce są to pobrania płatności przez PayTo, identyfikatory PayID, wypłaty w czasie rzeczywistym oraz weryfikacja odbiorcy. Płatności przez PayTo przyjmujemy od 2023 roku, a licencja rozszerza to, co robimy bezpośrednio, o wypłaty.

To, co otwiera ta licencja, ma mniej wspólnego z wielkością australijskiego rynku, a więcej z tym, co Australia pozwala nam udowodnić. Zgodę w systemie PayTo klient zatwierdza raz w aplikacji banku, a potem obejmuje ona płatności jednorazowe, powtarzalne i cykliczne. W kartach taki mechanizm istnieje od dziesięcioleci, gdy są one zapisane u sprzedawcy. Wielka Brytania dopiero do niego dociera. Dzięki temu płatność z konta bankowego dorównuje karcie szybkością i wygodą. Dotyczy to zarówno sklepów internetowych, jak i fizycznego terminala: w PayTo pokazaliśmy płatność w sklepie stacjonarnym od początku do końca, na zwykłym terminalu, jakich pełno w sklepach. Razem z Worldpay, dziś częścią Global Payments, budujemy tę samą funkcję dla Wielkiej Brytanii. Najpierw będzie to wyłącznie pilotaż.

Australijska infrastruktura płatności w czasie rzeczywistym to wzorcowy przykład tego, jak płatności z konta na konto dorównują kartom pod względem możliwości. Licencja pozwala nam budować na niej bezpośrednio, dla sprzedawców i dostawców usług płatniczych, którzy chcą jednego, spójnego rozwiązania w Wielkiej Brytanii, Europie i Australii.

Największe wyzwanie w łączeniu różnych systemów płatniczych to?

Każde podłączenie do systemu płatniczego to osobny projekt. Większe wyzwanie polega jednak na tym, że żadne dwa systemy nie zachowują się tak samo, a sprzedawca nigdy nie może tego zauważyć. Każdy system ma własne identyfikatory, własne limity, własne sposoby awarii i własną definicję słowa „potwierdzone”. W Niemczech klient często wciąż sam wpisuje w trakcie płatności numer IBAN, a w Australii rachunek identyfikuje się przez PayID. Interfejsy banków, które działają na tych systemach, różnią się jeszcze bardziej: kiedy zaczynaliśmy, wiele z nich było słabej jakości, a niektóre takie pozostały.

Sprzedawca nie chce o tym wszystkim wiedzieć. Chce jednego API (jednego interfejsu, do którego wystarczy podłączyć się raz), jednego panelu i jednego zachowania: pieniądze albo są, albo ich nie ma. Dlatego cała praca idzie w warstwę, która sprawia, że każde utrzymywane przez nas połączenie z bankiem działa tak samo. Dla sprzedawcy wynik musi wyglądać tak samo, niezależnie od tego, czy płatność przyszła przez SEPA Instant, czy przez NPP.
Drugie wyzwanie jest regulacyjne. Żeby kontrolować całe doświadczenie klienta, trzeba mieć własną licencję w każdym regionie. Mamy licencję instytucji pieniądza elektronicznego w Wielkiej Brytanii, licencję instytucji płatniczej w Polsce, ważną w całym EOG, i licencję AFSL w Australii. To trzech regulatorów i trzy zestawy przepisów stojące za jednym produktem. Zdobycie wszystkich trzech zajęło nam trzy lata, od 2023 do 2026 roku.

Na czym polega przewaga technologiczna Volta?

Mamy trzy przewagi, a ostatnią z nich budowaliśmy najdłużej. Po pierwsze, z założenia nie jesteśmy związani z żadnym konkretnym systemem płatniczym. API Volta działa ponad nimi: ponad krajowymi systemami płatności natychmiastowych dla zwykłych walut i ponad sieciami blockchain dla regulowanych stablecoinów. Sprzedawca integruje się raz i dostaje Pay by Bank w Wielkiej Brytanii, Europie i Australii, a na tej samej stronie płatności także możliwość przyjmowania stablecoinów. Kiedy znaczenia nabierze kolejny system płatniczy, trafi pod to samo API.

Po drugie, sami budujemy i utrzymujemy własne połączenia z bankami. Nazywamy je Power Grid: to bezpośrednie integracje z bankami, które tworzymy i prowadzimy na podstawie własnych zezwoleń regulacyjnych. Każda z nich ma na bieżąco aktualizowany wskaźnik tego, jak dany bank radzi sobie w tej chwili. Płatność idzie najlepszą trasą dostępną w danym momencie. Od tej warstwy zależy konwersja na stronie płatności, czyli odsetek klientów, którzy płatność faktycznie kończą. Dlatego mamy ją we własnych rękach.

Po trzecie, rachunek. Płatność, która przychodzi w czasie rzeczywistym, ma wartość tylko wtedy, gdy firma może od razu coś z nią zrobić: zatrzymać pieniądze, przewalutować je, przypisać do właściwego sprzedawcy, wypłacić dalej. Volt Account i portfel ze stablecoinami obok niego są częścią tego samego produktu co strona płatności. Pieniądze i dane o nich docierają razem, w jednym panelu i przez jedno API. To właśnie pozwoliło nam wyjść poza samo inicjowanie płatności.

Jak widzisz przyszłość płatności? Czy karty będą tracić na znaczeniu na rzecz płatności bezpośrednio z konta bankowego? Czy te zmiany np. w Australii są powiązane z działaniami licznych organizacji np. w UE w kontekście uniezależnienia się od wiodących schematów płatniczych wobec awanturniczej polityki obecnej administracji USA?

Karty będą tracić na rzecz płatności bezpośrednio z konta bankowego i już tracą wszędzie tam, gdzie infrastruktura jest wystarczająco dobra. Widać to w Polsce: w 2025 roku Blik obsłużył około 2,9 miliarda transakcji, z czego mniej więcej połowę w internecie, gdzie jest dziś metodą domyślną. Brazylia i Indie poszły jeszcze dalej, dzięki systemom Pix i UPI. Alternatywa dla Visy i Mastercarda już istnieje. To płatności z konta na konto w czasie rzeczywistym na rynkach lokalnych, a w transakcjach międzynarodowych łączone ze sobą za pomocą stablecoinów.

Karty wciąż bronią swojej twierdzy przy fizycznej kasie i to tam rozstrzygnie się następna dekada. Pokazuje to także Polska: zbliżeniowy Blik działa dzięki tokenizacji Mastercarda, więc płatność z konta bankowego przy terminalu nadal przechodzi przez sieć kartową. O tej zależności Europa mówi dziś głośno. Dlatego właśnie razem z Worldpay pracujemy nad wprowadzeniem Pay by Bank do brytyjskich punktów sprzedaży, na początek pilotażowo: klient przykłada telefon do terminala, a płatność zostaje autoryzowana na podstawie zgody, którą klient raz wydał w aplikacji swojego banku.

Jeśli chodzi o suwerenność, nie wiązałbym jej z żadną konkretną administracją. Argument ten przedstawił Europejski Bank Centralny już w kwietniu 2024 roku. Trzynaście z 20 krajów strefy euro nie miało już własnego krajowego systemu kartowego, a międzynarodowe organizacje kartowe obsługiwały blisko dwie trzecie transakcji kartowych w strefie euro. W marcu 2025 roku główny ekonomista EBC Philip Lane powiedział, że zależność Europy od zagranicznych dostawców usług płatniczych osiągnęła „uderzający poziom”. Rządy i banki centralne chcą mieć własną infrastrukturę płatniczą, bo jest ona fundamentem aktywności gospodarczej. Przez ostatnie dwa lata zmieniło się to, jak pilna stała się ta sprawa, oraz to, że nikt już nie traktuje infrastruktury płatniczej jako zagadnienia czysto technicznego.

Australia ma inne powody, a kierunek jest ten sam. Tamtejsze zmiany mają charakter krajowy: Bank Rezerw Australii od dwóch dekad obniża koszt akceptowania kart, a w 2026 roku ponownie obciął opłaty interchange (opłaty międzybankowe, które pośrednio ponosi sprzedawca przy każdej transakcji kartą) i uniemożliwił pobieranie od klientów dopłat za płatność kartą. NPP i PayTo powstały jako infrastruktura krajowa, z poparciem banku centralnego. Motywem jest koszt akceptacji karty. Cel jest taki sam jak w Europie: krajowy system płatności w czasie rzeczywistym, który dorównuje karcie i pozostaje w krajowych rękach.

Volt został zbudowany na tej prognozie i od tamtej pory nic jej nie osłabiło. Za dziesięć lat karta nadal będzie w portfelu. Nie będzie już jednak tym, wokół czego buduje się terminal.

KATEGORIA
NASZ GOŚĆ
UDOSTĘPNIJ TEN ARTYKUŁ

Zapisz się do newslettera

Aby zapisać się do newslettera, należy podać adres e-mail i potwierdzić subskrypcję klikając w link aktywacyjny.

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies