Partnerzy strategiczni
Partnerzy wspierający
Partnerzy wspierający
Partnerzy wspierający
Partnerzy wspierający
Partnerzy merytoryczni
Były prezes Blika: Brak ambicji międzynarodowych zmusiłby nas wreszcie do przejścia do defensywy

Wywiad z Dariuszem Mazurkiewiczem, byłym prezesem Blika, ukazał się w raporcie „Kierunek: zagranica”, którego premiera miała miejsce w trakcie pierwszej edycji kongresu Forward

Kiedy zrodziła się myśl, by próbować Blika wyeksportować?

Po raz pierwszy zaczęliśmy się nad tym zastanawiać po wdrożeniu płatności zbliżeniowych. Wówczas, dzięki współpracy z Mastercardem, Blikiem można było zacząć płacić na całym świecie. Zauważyliśmy, że to bardzo podoba się użytkownikom naszej usługi, którzy w różny możliwy sposób dawali tego wyraz. Następnie, na przełomie 2019 i 2020 r. Blik stał się firmą rentowną i samowystarczalną. Wspólnie z właścicielami, czyli największymi bankami, uznaliśmy wtedy, że szkoda byłoby zatrzymywać Blika wyłącznie na lokalnym rynku. Postanowiliśmy zainwestować nasze zyski i energię w sprawdzenie, co możemy zdziałać za granicą, zamiast skupiać się wyłącznie na polskim rynku.

Ale czy dla tej decyzji o ekspansji zagranicznej była alternatywa? Czy Blik mógłby działać tak, jak działa, skupiając się wyłącznie na rodzimym rynku?

Brak ambicji międzynarodowych zmusiłby nas do przejścia z pozycji ofensywnej na defensywną. Polska, mimo że jest dużym krajem, ma swój sufit, a bez nowych rynków trudno byłoby utrzymać dynamikę, do której przyzwyczailiśmy właścicieli. Mogę sobie wyobrazić, że w alternatywnej rzeczywistości, za pięć lat, Blik bez ekspansji musiałby mierzyć się z silną konkurencją napierającą z zewnątrz. W takim scenariuszu nasz rynek mógłby stanowić atrakcyjne pole do ekspansji dla firm działających na rynkach nordyckich czy na przykład dla takich podmiotów jak PayPal, który w obszarze płatności mobilnych zbudował bardzo silną pozycję w Niemczech i wciąż szuka przestrzeni do dalszego rozwoju. Więc tak, wyjście za granicę to nie tylko przejaw naszych ambicji, ale także konieczność, jeśli chcemy zachować innowacyjność, niezależność i utrzymać silną pozycję wśród najważniejszych systemów płatności mobilnych w Europie.

Pierwsze próby wyjścia za granicę to nie jest jednak droga usłana różami…

Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że pierwsze kroki powinniśmy skierować na rynki Europy Zachodniej, która pod względem rozwoju płatności mobilnych nie jest tak zaawansowana jak Polska. Analizowaliśmy usługi działające lokalnie w Niemczech czy we Francji i biorąc pod uwagę dotychczasową słabą adaptację tych rozwiązań, potencjał dobrego przyjęcia Blika przez tamtejsze banki wydawał się naprawdę wysoki. W końcu mieliśmy do zaproponowania sprawdzoną, wygodną usługę, cieszącą się ogromną popularnością w Polsce.

Przeczytajcie także: • Zobaczcie starcie mBanku z Soonly na Forward

Spotkaliśmy się jednak z dużą rezerwą. Skala działania Blika robiła bardzo duże wrażenie na prezesach zachodnich banków, z którymi mieliśmy okazję rozmawiać, ale jednocześnie uświadomiła im, jak strategicznym obszarem pozostaje rynek płatności i wzbudziła w nich chęć stworzenia czegoś własnego – nieimportowanego z Europy Wschodniej. To doświadczenie skłoniło nas, by skupić się mocniej na obszarze Europy Środkowej, w którym Polska pozostaje największym rynkiem – takim, z którego naturalnie można czerpać rozwiązania i przenosić sprawdzone praktyki na lokalny grunt.

Dlatego padło na nasz region, ale dlaczego akurat na Rumunię i Słowację?

Wybór Rumunii był podyktowany twardymi danymi, ponieważ to drugi po Polsce rynek w regionie pod względem populacji, zamieszkany przez ok. 20 milionów ludzi. Dostrzegliśmy tam ogromny potencjał wzrostu handlu internetowego i młode społeczeństwo ludzi z aspiracjami, chętnie korzystających z aplikacji mobilnych – a to fundament, na którym wyrósł Blik w Polsce. Zupełnie inną ścieżkę ekspansji wybraliśmy, rozpoczynając działania na Słowacji – rynku, który choćby ze względu na rozmiar mocno różni się od polskiego. Tu zdecydowaliśmy się na zakup gotowej platformy, z którą współpracowały już tamtejsze banki.

Stąd wynika, że na każdym z tych rynków wybraliście inny model rozwoju?

Zakup aktywnej na Słowacji spółki, działającej w strefie euro, pozwolił nam bardzo szybko wejść w europejską infrastrukturę płatności natychmiastowych SEPA instant. Dzięki temu nauczyliśmy się operować pod nadzorem regulatora, który jest w zasadzie przedłużeniem Europejskiego Banku Centralnego, co w praktyce otwiera nam drzwi do całej strefy euro, od Hiszpanii po Niemcy. Rumunia to natomiast rynek bardzo szczelny i pod silnym nadzorem tamtejszego banku centralnego. Zdecydowaliśmy się tam budować system od zera, z nową, lokalną spółką w Bukareszcie, by maksymalnie zasymilować się z tamtejszym rynkiem i dopasować do jego oczekiwań.

No właśnie. Wspomniał Pan, że skupiliście się na Europie Centralnej ze względu na lepiej oceniane możliwości adaptacji polskiego rozwiązania, ale i tak nie jest Wam łatwo działać w Rumunii.

W obszarze systemów płatności obserwujemy dziś silny nacjonalizm. W Europie dużo mówi się o wspólnych standardach, ale w praktyce wiele krajów czuje konieczność posiadania własnego, niezależnego rozwiązania. Tak też jest w Rumunii, która próbuje chronić rynek, budując własny standard płatności. To jest oczywiście wyzwanie, ale trzeba to zrozumieć, bo przecież my też jesteśmy dumni z tego, że Blik jest polski, prawda? Tego rodzaju postawy nie powstrzymują nas, by konsekwentnie proponować nasze sprawdzone rozwiązanie i myśleć o dalszej ekspansji, uwzględniając także narodowe nastroje. Wiemy, że w Czechach czy Ukrainie polska marka budzi podziw, więc niewykluczone, że skierujemy tam w przyszłości swoje ambicje. I to wcale nie jest nowy pomysł – plany podjęcia działalności w Ukrainie mieliśmy już kilka lat temu, zatrzymała je wojna. 

Jak zatem widzicie dalszy rozwój działalności za granicą, na przykład w kontekście konkurencji ze strony projektu Wero na Zachodzie?

To brzmi jak truizm, ale myślę, że dużo sensu jest w powiedzeniu, że ostatecznie to klienci zdecydują, jak i czym będą płacić. Blik ma tę przewagę, że jest rozwiązaniem wypracowanym rynkowo. Nie potrzebował parasola w postaci regulacji rządowych, aby odnieść sukces i się upowszechnić, jak na przykład podobny system działający w Brazylii.

Przeczytajcie także: • KSeF stymuluje rozwój fintechu w Polsce

Niemniej w dzisiejszych warunkach zakładamy, że w strefie euro, w szczególności w Europie Zachodniej, rozwiązaniem, które ma największe szanse na zdominowanie rynku, jest Wero. Poza tą strefą to Blik pozostaje najsilniejszą marką w świecie płatności. Nie odpuszczamy jednak „starej” Europy – nasza obecność na będącej w strefie euro Słowacji pokazuje, że mamy ambicję powalczyć o tamte rynki. Siłą Blika jest skala działania na naszym rodzimym rynku, która pozwala nam budować zyskowność i reinwestować ją w technologię – w takim stopniu nie mogą sobie na to pozwolić mniejsze systemy.

Blik zbudował popularność w Polsce m.in. dzięki silnej współpracy z bankami, ale na Zachodzie to bariera, skoro tamtejsze banki są niechętne do kooperacji z podmiotem z Europy Wschodniej. Może dobrym wyjściem byłoby uruchomienie własnej aplikacji, niezależnej od bankowych?

Bierzemy pod uwagę taki scenariusz, ale na ten moment barierą jest niewystarczająca efektywność open bankingu. Aby zewnętrzna aplikacja działała tak płynnie jak Blik w Polsce, musi mieć sprawny dostęp do źródła pieniądza w banku, a obecne standardy otwartej bankowości są postrzegane przez instytucje raczej jako zło konieczne i nie oferują odpowiedniej jakości. Czekamy na zmiany regulacyjne w ramach pakietu PSR, które mogą otworzyć fintechom bezpośredni dostęp do systemów płatności, co byłoby prawdziwym krokiem milowym i w perspektywie czasu otworzyłoby drogę do dalszego zwiększania skali naszych usług.

Dziękuję za rozmowę

*Wywiad został przeprowadzony w maju 2026  r., gdy Dariusz Mazurkiewicz pełnił funkcję prezesa Polskiego Standardu Płatności

Pierwsza edycja kongresu Forward by cashless.pl odbyła się 17 i 18 września 2026 r. w Gdyni. Projekt zdecydowały się wesprzeć firmy Mastercard i Visa, które zostały partnerami strategicznymi, a także Blik, Hitachi, mBank, Nest, PKO Bank Polski, PragmaGO, Soonly i Totalizator Sportowy jako partnerzy wspierający oraz Happy Birds, ITCARD, Kancelaria Macura, Smartney Grupa Oney, Trade Republic i ZEN.COM jako partnerzy. Partnerem technologicznym została firma Sunmi, natomiast partnerami instytucjonalnymi: Polska Organizacja Niebankowych Instytucji Płatności, Polskie Stowarzyszenie Public Relations, Fundacja Fintech Poland, Uczelnia Łazarskiego oraz Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji. Visa została ponadto partnerem Forward Night. Natomiast Prezydent Miasta Gdynia objęła Forward 2026 patronatem honorowym.

KATEGORIA
NASZ GOŚĆ
UDOSTĘPNIJ TEN ARTYKUŁ

Zapisz się do newslettera

Aby zapisać się do newslettera, należy podać adres e-mail i potwierdzić subskrypcję klikając w link aktywacyjny.

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies