
mPay się nie poddaje i po utracie licencji instytucji płatniczej chce powalczyć o jej odzyskanie oraz rozwijać usługi związane z mobilnością
Notowany na giełdzie w Warszawie mPay opublikował wyniki finansowe po II kw. 2026 r. Przychody spółki spadły względem analogicznego okresu 2025 r. aż o ponad 40 proc., do 3,5 mln zł. Strata netto wyniosła 1,4 mln zł, podczas gdy II kw. 2025 r. zakończył się symbolicznym zyskiem netto wynoszącym 47 tys. zł. Na koniec czerwca 2026 r. środki pieniężne mPay sięgały 2,2 mln zł. Przy okazji publikacji wyników finansowych firma pochwaliła się też wzrostem liczby użytkowników aplikacji o 7,7 proc. do ok. 2 mln.
Jak czytam w raporcie mPay, po odebraniu firmie przez Komisję Nadzoru Finansowego licencji krajowej instytucji płatniczej (KIP) spółka zamierza skupić się przede wszystkim na usługach związanych z mobilnością. W tym celu zawarła partnerstwo z niemiecką firmą Distribution, dzięki czemu w kolejnych miesiącach mPay ma zaoferować klientom zakup biletów np. na pociągi we Włoszech. Oprócz tego spółka miała nawiązać współpracę z firmą E100 oferującą karty paliwowe dla firm oraz Solidstudio, czyli spółką tworzącą platformę do zarządzania ładowarkami do aut elektrycznych.
W niedawnym wywiadzie dla cashless.pl, prezes mPay Emiliano Caradonna podkreślił, że reprezentowana przez niego firma zamierza zawalczyć o odzyskanie licencji KIP i zatrudniła w tym celu kancelarię prawną. Jednocześnie zauważył, że inwestorzy z Włoch i Szwajcarii dokapitalizowali spółkę łączną kwotą 15 mln zł, co zapewnia firmie zaplecze finansowe pozwalające na stabline funkcjonowanie. Ciekawe jednak, że na koniec I półrocza 2026 r. najwięcej akcji mPay posiadał poprzez Grupę Lew były wieloletni prezes fintechu Andrzej Basiak. Zdaniem Caradonny, największy inwestor aktualnie nie ma wpływu operacyjnego na mPay.