
O powodach odebrania mPay licencji krajowej instytucji płatniczej oraz planach spółki na przyszłość rozmawiam z Emiliano Caradonną, prezesem mPay

Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) odebrała niedawno mPay licencję krajowej instytucji płatniczej. Co może Pan powiedzieć o okolicznościach jej utraty?
Decyzja KNF dotyczyła działań z czasów poprzedniego zarządu spółki. Licencję krajowej instytucji płatniczej utraciliśmy z powodu wydarzeń mających miejsce jeszcze w 2025 r. Warto podkreślić, że dotyczyły one wyłącznie działalności związanej z usługami płatniczymi, co zresztą zostało potwierdzone w liście przekazanym firmie przez Komisję Nadzoru Finansowego. Od tego czasu w mPay zaszły istotne zmiany organizacyjne, w tym zmiana zarządu i podejścia do zarządzania spółką. Dziś kładziemy zdecydowanie większy nacisk na transparentność, compliance, odpowiedzialność procesową i dalsze wzmacnianie organizacji.
Tym samym wciąż możemy rozwijać naszą dotychczas najważniejszą gałąź biznesu. Nadal możemy świadczyć naszą główną usługę, jaką jest sprzedaż biletów komunikacji miejskiej i na tym obszarze chcemy koncentrować dalszy rozwój mPay.
Firma zamierza ubiegać się o odzyskanie licencji KIP?
Tak, proces jest w toku. Jako nowy zarząd wspierany przez nowych inwestorów podjęliśmy kroki naprawcze. Zatrudniliśmy renomowaną kancelarię prawną i pozostajemy w konstruktywnych relacjach z Komisją Nadzoru Finansowego. Wierzymy, że to jest właściwa ścieżka do odzyskania licencji. Jednocześnie konsekwentnie dbamy o ciągłość i bezpieczeństwo obsługi naszych klientów. W tym celu nawiązaliśmy współpracę z Meest Transfer, podmiotem posiadającym licencję KIP, dzięki czemu nasi dotychczasowi klienci mogą płynnie przenieść swoje konta do Meest Transfer i nadal korzystać z usług w bezpiecznym i komfortowym środowisku.
Zadbaliśmy o to, ponieważ w związku przede wszystkim z pracami proceduralnymi oraz czynnościami, jakie musi podjąć Komisja przy analizie dokumentów, realistycznie zakładamy, że trudno będzie odzyskać licencję do końca września 2026 r., kiedy to mamy ostatecznie zakończyć wszystkie umowy z klientami korzystającymi z usług płatniczych świadczonych przez mPay.
W ostatnim czasie wiele miast zerwało umowy z mPay dotyczące sprzedaży biletów. Mowa o m.in. Gdańsku, Warszawie czy Bielsku-Białej. Są szanse na ponowne podpisanie kontraktów w najbliższym czasie?
Większość miast współpracuje z nami dalej, bez przeszkód. Brak licencji KIP nie uniemożliwia nam prowadzenia działalności związanej ze sprzedażą biletów komunikacji miejskiej, dlatego nadal koncentrujemy się na zapewnianiu mieszkańcom wygodnego i bezpiecznego dostępu do tej usługi. Jednocześnie pozostajemy w dialogu z samorządami, z którymi współpraca została zawieszona i pracujemy nad możliwością jej wznowienia. Planujemy powrót do sprzedaży ich biletów już po odzyskaniu licencji KIP. W najbliższych tygodniach mamy zaplanowane spotkania z przedstawicielami wybranych miast, podczas których będziemy rozmawiać o dalszej współpracy i planach rozwoju. Liczymy, że wraz z kolejnymi etapami porządkowania sytuacji wokół usług płatniczych będziemy mogli stopniowo odbudowywać współpracę również z tymi partnerami.
Jednocześnie warto podkreślić, że dziesiątki większych i mniejszych miast w całej Polsce bez przeszkód kontynuuje współpracę z mPay. To m.in. Katowice, Kielce, Rzeszów, Lublin, Białystok czy wiele innych ośrodków, co pokazuje, że nasza usługa sprzedaży biletów pozostaje ważną częścią oferty i jest nadal wykorzystywana przez tysiące pasażerów w całym kraju.
W ramach przedstawionej w kwietniu 2026 r. strategii spółka mocno postawiła na usługi płatnicze. Jak mPay zamierza się rozwijać w nowej rzeczywistości?
Jesteśmy polską firmą technologiczną i zależy nam nie tylko na wzroście biznesu, ale również na utrzymaniu kompetencji i miejsc pracy, które przez lata zbudowaliśmy. Chcemy dalej inwestować w zespół i rozwijać w Polsce technologie, które mogą konkurować także na rynkach zagranicznych. Mamy ambitne plany i będziemy konsekwentnie budować wartość mPay, opierając dalszy rozwój na dwóch filarach: zwiększeniu skali sprzedaży biletów i oferowaniu rozwiązań z zakresu ESG dla biznesu. Mamy świetną technologię, dużą bazę użytkowników i doświadczony zespół. Podpisaliśmy właśnie umowę z niemiecką spółką, dzięki której w aplikacji mPay zaoferujemy możliwość zakupu biletów u około 3,3 tys. zagranicznych przewoźników. Dzięki temu użytkownik będzie mógł w rodzimej walucie i korzystając ze znanej mu aplikacji kupić np. bilety na pociąg we Włoszech czy przejazd autobusem w Meksyku. Liczymy, że usługa ta pojawi się w aplikacji w najbliższych miesiącach. To będzie coś, czego w Polsce nie oferuje nikt.
Drugim kierunkiem są rozwiązania mPay dla biznesu. W dalszych etapach chcemy rozwijać usługi pozwalające firmom monitorować i rozliczać przejazdy pracowników. Naszym zdaniem w przyszłości spółki będą potrzebowały tej funkcji do m.in. wypełniania raportów związanych z ESG, a na ten moment nie ma lepszej metody potwierdzenia przejazdu danego pracownika niż transakcja płatnicza dokonywana podczas nabywania biletu. Widzimy tu duży potencjał i chcemy wykorzystać nasze kompetencje technologiczne oraz doświadczenie w obszarze mobilności, aby stworzyć rozwiązania odpowiadające na rosnące potrzeby firm.
Jaka jest aktualnie rola w mPay Andrzeja Basiaka, który poprzez Grupę Lew kontroluje 19 proc. akcji spółki? Ile kapitału dotychczas zaangażowali w rozwój mPay nowi inwestorzy?
Aktualnie Andrzej Basiak nie pełni w mPay żadnych funkcji operacyjnych i nie ma wpływu na bieżącą działalność spółki. Chcę jasno podkreślić, że jako prezes mPay odpowiadam za bieżące zarządzanie spółką i podejmuję kluczowe decyzje dotyczące jej działalności oraz kierunków rozwoju.
Wierzę w potencjał mPay i jestem przekonany, że spółka ma solidne podstawy do dalszego rozwoju jako platforma oferująca klientom szeroki wachlarz usług związanych z mobilnością. Mamy technologię, dużą bazę użytkowników, kompetentny zespół i jasno określoną ścieżkę działań. Co ważne, podobnie oceniają potencjał spółki nowi inwestorzy ze Szwajcarii i Włoch, którzy zaangażowali już 15 mln zł w jej dokapitalizowanie. To dla nas nie tylko istotne wsparcie kapitałowe, ale przede wszystkim potwierdzenie wiary inwestorów w dalszy rozwój mPay. Ich zaangażowanie daje nam możliwość dalszego inwestowania w zespół i kompetencje mPay. Zależy nam na utrzymaniu miejsc pracy i know-how, które przez lata powstawały w Polsce, oraz na dalszym budowaniu tutaj kompetencji technologicznych.
Do tej sytuacji podchodzimy z determinacją, ale również z pokorą i pełną świadomością wyzwań, które stoją przed spółką. Jednocześnie mamy konkretne aktywa i kompetencje, na których możemy budować przyszłość mPay. Wierzę, że w nowym składzie osobowym i inwestorskim odbudujemy wartość spółki i wzmocnimy jej pozycję na rynku mobilności.