Jest rzeczywiście wygodniej, choć robienie zakupów w nowy sposób wymaga nieco wprawy
Od kilku miesięcy trwa pilotaż nowej funkcji w aplikacji Lidl Plus – Scan&Go. Jak zapewnia Lidl, jest to innowacyjne rozwiązanie, które umożliwia wygodne zakupy samoobsługowe za pomocą telefonu komórkowego. Usługa ta polega na tym, iż każdy klient za pomocą aplikacji może samodzielnie skanować artykuły bezpośrednio przy półce, bez konieczności instalowania dodatkowego oprogramowania. Podczas skanowania produkty można od razu umieszczać we własnej torbie lub wózku, a przy płatności w kasie samoobsługowej nie ma potrzeby ich ponownego wyciągania i skanowania. Wystarczy zeskanować kartę Lidl Plus z ekranu telefonu, a cała lista zakupów automatycznie pojawi się na kasie, gdzie można uregulować należność po wybraniu jednej z metod płatności, czyli na przykład karty lub Blika.
Postanowiliśmy sprawdzić, jak system funkcjonuje w rzeczywistości oraz czym odróżnia się od znanych już Wam systemów zakupowych.
System Scan&Go podczas pilotażu jest dostępny w nielicznych sklepach sieci. Biuro prasowe Lidla zapytane o lokalizację najbliższej placówki, w której to funkcjonuje, wskazało, gdzie mogę przeprowadzić testy.
Rzeczywiście, we wskazanej lokalizacji, przy wejściu do marketu odnalazłem informację, że w tym sklepie można zrobić zakupy, wykorzystując nowy system. Napisano też, że aby z niego skorzystać, należy w aplikacji Lidl Plus wskazać tę placówkę jako preferowaną lub aparatem telefonu zeskanować kod QR.

Niestety u mnie nie zadziałał żaden ze sposobów. Po wczytaniu kodu QR otworzyła się aplikacja, a w niej nie było opcji uruchomienia zakupów po nowemu. Wszedłem do sklepu, oddałem plastikowe butelki, pobrałem paragon z kodem uprawniającym do zwrotu kaucji i poprosiłem personel o pomoc. Bardzo miła pani obsługująca kasy otworzyła swoją aplikację, by pokazać mi, gdzie znajduje się funkcja Scan&Go. Przez moment na ekranie jej smartfona było to widać, ale po odświeżeniu widoku także i na jej telefonie funkcja znikła. Problem opisałem w czacie obsługiwanym w aplikacji Lidla przez wirtualną asystentkę LiA. Bot najpierw zapytał mnie o to, czy mam dostęp do internetu. Potwierdziłem. Następnie poprosił, abym usunął i ponownie zainstalował aplikację Lidl Plus. Tak zrobiłem. Dopiero wtedy na ekranie głównym pojawiła się funkcja robienia zakupów za pomocą Scan&Go.

W dziale warzyw i owoców było najciekawiej. Ustawiono tam elektroniczną wagę, która automatycznie rozpoznaje produkty. Działa to tak, że na przykład bierzecie z kosza marchewki, kładziecie na wagę, na ekranie urządzenia pojawia się informacja, że jest to marchewka, ile waży i ile za nią zapłacicie, oraz kod kreskowy, który trzeba zeskanować smartfonem.

Czasami, jeśli system ma wątpliwości, wyświetli kilka produktów do wyboru, ale to i tak wygodniejsze, niż odszukiwanie warzywa alfabetycznie przy kasie samoobsługowej, jak to się odbywało dotychczas.

Następnie zostaniecie zapytani, czy produkt położyliście w foliowej torebce, we własnej siatce czy luzem. Po zeskanowaniu, w aplikacji od razu widać, czy dostępne są powiązane z produktem kupony rabatowe, czy je aktywowaliście (jeśli nie, to system to zaproponuje) oraz jaka jest cena po rabacie. Towar można włożyć do własnej torby. Opakowania zbiorcze, które nie wymagają ważenia, skanuje się przy półce, wybiera liczbę sztuk i też wkłada do torby. System na bieżąco pokazuje całą należną kwotę po uwzględnieniu rabatów.
Przy następnych produktach, serach, mleku, rybach było dużo łatwiej. Wystarczy zeskanować kod z opakowania, podać liczbę sztuk i można włożyć produkt do torby. Na początku wszystko trwa dłużej niż zwykle. Wszak w jednej ręce trzeba trzymać smartfon, a w drugiej skanowany produkt. Przy wkładaniu warzyw do siatki musiałem czasami odłożyć telefon, bo przydawały się obie dłonie. Jednak za każdym kolejnym razem nabierałem wprawy.
Nagroda za samodzielne skanowanie zakupów jest też taka, że nie musicie ich wyjmować przy kasie. W wózku leżały w płótnianych torbach wszystkie zapakowane zakupy. Podszedłem do samoobsługowej kasy, zeskanowałem kartę Lidla, wybrałem metodę płatności i zapłaciłem (szkoda, że nie można płacić w aplikacji, bo przy kasach samoobslugowych czasami też tworzą się kolejki). Z drukarki wysunął się paragon. Trzeba go zabrać, bo inaczej nie otworzy się wyjściowa bramka. Spróbujcie sami. To naprawdę wygodne. Mam nadzieję, że wyniki pilotażu będą pozytywne i wkrótce za pomocą Scan&Go będzie można robić zakupy we wszystkich sklepach Lidla.
Innowacja wprowadzona przez Lidla nie jest zupełną nowością na polskim rynku. Zdaje się, że pierwszą siecią handlową, która ją w Polsce wprowadziła na większą skalę, był francuski Carrefour. W serwisie cashless.pl opisaliśmy ją w 2017 r. w tekście W Carrefourze można już robić zakupy z aplikacją. Ale Masterpassa jeszcze w niej nie ma. Podobne rozwiązania testowała także brytyjska firma Tesco (już nieobecna w Polsce) i polska Piotr i Paweł (sieć także już nie istnieje). Z podobnej funkcji można korzystać natomiast w wybranych sklepach sieci Auchan.