
Oświadczenie ma związek z wejściem w życie przepisów MiCA i brakiem polskiej ustawy implementującej to rozporządzenie do naszego porządku prawnego
Dyrektor Izby Administracji Skarbowej w Katowicach opublikował oświadczenie skierowane do klientów korzystających z usług firm działających w branży kryptowalut. To ważne o tyle, że to właśnie ta instytucja prowadzi Rejestr Działalności w zakresie Walut Wirtualnych. Wpis w tym rejestrze wystarczał, by prowadzić legalnie działalność w obszarze kryptowalut.
Ale od 2 lipca 2026 r. to się zmieni. Zgodnie z unijnym rozporządzeniem MiCA do tego czasu wszystkie podmioty oferujące usługi związane z kryptowalutami powinny uzyskać licencję wydaną na podstawie tego rozporządzenia. Niestety, żaden organ w Polsce nie jest uprawniony do wydawania takich zezwoleń ze względu na brak ustawy, która do naszego prawa implementowałaby przepisy MiCA. Dotychczas wszystkie próby uchwalenia ustawy zakończyły się niepowodzeniem, gdyż prezydent trzykrotnie zgłosił weto.
A zatem w Polsce legalne usługi związane z kryptowalutami mogą być świadczone tylko przez podmioty licencjonowane za granicą. Jak na razie zezwolenie tego typu posiada tylko jedna firma wywodząca się z Polski, a więc Ari10, która stosowną licencję uzyskała w Holandii. Z informacji cashless.pl wynika, że lada dzień zezwolenie zdobędzie drugi podmiot znad Wisły.
Ale jak się okazuje, uzyskanie licencji MiCA nie jest takie proste, jakby mogło się wydawać, o czym może przekonać się jedna z największych na świecie giełd kryptowalut, a więc Binance. Z nieoficjalnych informacji wynika, że nadzór z Grecji, który bada wniosek Binance w tej sprawie, ma go odrzucić. Więcej na ten temat w tekście Binance bez licencji.
Dyrektor Izby Administracji Skarbowej w Katowicach pisze dalej w opublikowanym wczoraj oświadczeniu, że firma, która do lipca nie uzyska zezwolenia MiCA, powinina umożliwić swoim klientom przeniesienie aktywów oraz przekazać jasne i terminowe informacje o dalszych krokach, które należy podjąć w związku z brakiem licencji. Niektóre fintechy rozpoczęły już kampanię informacyjną, by przejąć takich klientów. Na przykład korespondencję w tej sprawie kieruje do użytkowników swojej aplikacji Revolut.
W przeszłości, gdy rejestr prowadzony przez katowicką skarbówkę wystarczał do prowadzenia działalności w branży krypto, cieszył się ogromną popularnością. Zwłaszcza, że dopisanie się do niego kosztowało jedynie ok. 600 zł i nie wiązało się praktycznie z żadną weryfikacją po stronie organów państwowych. Jednocześnie jednak okazało się, że przez ten brak nadzoru do rejestru trafiło wiele firm o wątpliwej reputacji. Wśród nich był na przykład niesławny kantor internetowy Cinkciarz czy giełda Zondacrypto. Więcej na ten temat w tekście Estonia reaguje ws. Zondy.