
Zmiany mogą być związane z wcześniejszymi decyzjami UODO i sądu, które wskazywały, że dotychczasowe praktyki banków w tym zakresie naruszają przepisy
Od początku sierpnia zacznie obowiązywać nowy regulamin Nest Banku. Jeden z jego zapisów stanowi, że jeśli kwota przelewu nie przekracza 1 tys. euro, nadawca może zdecydować, czy chce przekazać odbiorcy swój adres zamieszkania. Co ciekawe, kilka dni temu w materiale cashless.pl przedstawicielka mBanku Iwona Kaszczyc-Wawrzyniak zapowiedziała, że w najbliższych tygodniach również ta instytucja przestanie podawać adres nadawcy przelewu jego odbiorcy. W tym wypadku również mowa o transakcjach do 1 tys. euro.
Powyższe zmiany mogą być związane z decyzjami prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych oraz Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, o których pisaliśmy w marcu. Oba organy stwierdziły, że podawanie odbiorcy adresu nadawcy przelewu do 1 tys. euro narusza unijne rozporządzenie o ochronie danych (RODO). W odpowiedzi na moje pytania przedstawiciele KIR-u, który zarządza systemem przelewów międzybankowych, podkreślili, że to banki są administratorami danych klientów, dlatego to po ich stronie, a nie operatora systemu płatności, leży dostosowanie się do przepisów.
Co ciekawe, zmiany wdrażane w regulaminach banków nie muszą odbić się negatywnie na firmach, które korzystają z przelewów jako elementu procesu KYC (ang. know your customer). Dotychczas bowiem niektóre z nich, działające np. w branży e-commerce, wymagały od swoich klientów przelania niewielkiej kwoty celem zyskania adresu zamieszkania. Jak czytam w zmianie regulaminu Nesta, nadawca będzie mógł sam zdecydować, czy chce przekazać swój adres w dyspozycji przelewu. Pytanie o to, czy taką samą możliwość otrzymają klienci mBanku, wysłałem do biura prasowego instytucji. Gdy otrzymam odpowiedzi, zaktualizuję materiał.