Partnerzy strategiczni
MasterCard Visa BLIK
Partnerzy wspierający
KIR ITCARD Polcard
Partnerzy wspierający
Elavon Hitachi Vivus
Partnerzy wspierający
Kontomatik Pekao
Partnerzy merytoryczni
Związek Banków Polskich Polska bezgotówkow
Alert BIK nie zawsze zadziała. System nie zareaguje na tzw. zapytania monitorujące

Biuro Informacji Kredytowej uspokaja jednak, że związane z tym ryzyko kredytowego fraudu jest minimalne

Alerty BIK to usługa oferowana przez Biuro Informacji Kredytowej. Polega na tym, że za każdym razem, gdy na nazwisko danej osoby do banku wpłynie wniosek kredytowy, zostanie ona o tym poinformowana np. SMS-em. Jeżeli sama nie stara się o kredyt, taka wiadomość oznacza, że prawdopodobnie ktoś wszedł w posiadanie jej danych osobowych i próbuje wyłudzić pieniądze. Pewnie pamiętacie, że szczególną sławę Alerty BIK zyskały parę tygodni temu, gdy wybuchła afera związana z wyciekiem danych z państwowej bazy Pesel.

Okazuje się jednak, że Alerty BIK nie zawsze zadziałają. Niedawno opisałem przypadek jednego z czytelników – klientów ING Banku Śląskiego. Starał się o kredyt w tej instytucji, ale nie zakończył wypełniania wniosku. Następnie aktywował Alerty BIK i zaciągnął kredyt, lecz nie został zaalarmowany o tym fakcie przez BIK. Małe śledztwo wykazało, że ING zapytał o niego w biurze, gdy pierwszym razem nieudanie wnioskował o kredyt, a wtedy nie miał on jeszcze aktywnych alertów. Gdy ostatecznie proces starania się o pieniądze dokończył, Śląski nie pytał o niego ponownie wychodząc zapewne z założenia, że w tak krótkim czasie sytuacja finansowa klienta nie mogła ulec drastycznej zmianie. Więcej na ten temat przeczytacie tutaj.

Przeczytajcie także: Tysiące ludzi chcą mieć Alerty BIK

Tymczasem odezwał się jeszcze inny czytelnik, używający nicka Timberman, który również nie dostał Alertu BIK, choć usługę ma aktywną i właśnie wyrobił sobie kartę kredytową. Z pytaniem, czy mogło tak się stać, a jeżeli tak to dlaczego, zwróciłem się do biura prasowego BIK. Przyznało, że mogło się tak zdarzyć, ale ryzyko fraudu kredytowego w takim przypadku jest minimalne.

Otóż okazuje się, że bank, który, jak to zostało określone w nomenklaturze BIK, "znajduje się w otwartej relacji kredytowej z danym klientem", może wystąpić z tzw. zapytaniem monitorującym na jego temat. Innymi słowy sprawdzić, czy osoba, która spłaca już jakieś zobowiązanie, przypadkiem nie zaciągnęła w kilku innych bankach nowych pożyczek, co może mieć znaczenie na wypadek, gdyby chciała na przykład wystąpić o wakacje kredytowe. Co ciekawe, zapytanie monitorujące jest tańsze niż zapytanie o nowego klienta. Banki korzystają więc z niego także w sytuacji, gdy dobrze sobie znanemu kredytobiorcy chcą sprzedać nowy produkt, np. kartę kredytową. Wtedy alert nie jest jednak wysyłany, bo BIK nie identyfikuje tego zdarzenia jako otwarcia „nowej relacji kredytowej”.

Przeczytajcie także: Tak oszukano system Samsung Pay

Czyli jeżeli macie już w danym banku kredyt, np. mieszkaniowy, a bank zechce Wam na dokładkę opchnąć np. kredytówkę czy limit w rachunku, nie dostaniecie alertu. Biuro prasowe BIK podkreśla jednak, że w żaden sposób nie wpływa to na wartość tej usługi. Prawdopodobieństwo, że ktoś na nazwisko danego klienta próbuje wyłudzić pieniądze w banku, w którym ma on już kredyt, a ten nie skontaktuje się z klientem, by to potwierdzić, jest minimalne.

Myśląc logicznie chyba rzeczywiście tak jest. Ewentualny problem może pojawić się w sytuacji, gdy klient stał się ofiarą wyłudzenia kredytu nim aktywował Alerty BIK. Obecnie może więc nie wiedzieć, że ktoś go już oszukał i na jego nazwisko próbuje zaciągać kolejne zobowiązania.

UDOSTĘPNIJ TEN ARTYKUŁ

Zapisz się do newslettera

Aby zapisać się do newslettera, należy podać adres e-mail i potwierdzić subskrypcję klikając w link aktywacyjny.

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies