W trakcie pierwszych godzin klienci wycofali 3,6 mld dolarów stanowiących około 2 proc. wszystkich aktywów Binance
Od niedzieli klienci giełdy kryptowalut, która została zaatakowana przez cyberprzestępców, wypłacili ponad 3,6 mld dolarów. W komunikacie firma zastrzegła, że choć w pierwszych godzinach wypłaty były wzmożone, to w miarę upływu czasu było ich coraz mniej i aktualnie utrzymują się na niższym poziomie. Warto wspomnieć, że wartość zleconych dotychczas wypłat to około 2 proc. wszystkich aktywów Binance, które zgodnie z informacjami giełdy, na koniec października sięgały 171 mld dolarów. Co więcej, w oświadczeniu zapowiedziano, że to firma, a nie jej klienci, poniesie koszty skradzionych kryptoaktywów.
W piątek mogliście przeczytać na cashless.pl o tym, że Binance padło ofiarą kradzieży na kwotę 6,3 mld dolarów. Dzięki współpracy podmiotu z emitentami stablecoinów, udało się zamrozić aktywa o wartości około 3 mld dolarów, co jednak nie jest równoznaczne z ich odzyskaniem, do którego dojdzie drogą prawną. Pozostałych 3,3 mld dolarów wykradziono w formie kryptowalut jak bitcoin czy ether, które ze względu na swoją charakterystykę nie mają jednego emitenta, przez co nie można zamrozić ich obrotu. Z tego też tytułu odzyskanie tych aktywów będzie trudniejsze.
O przeprowadzenie cyberataku podejrzewa się działającą przy wsparciu rządu w Korei Północnej organizację o pseudonimie TraderTraitor. Co więcej, FBI już oskarżyło wspomnianą grupę o kradzież, powołując się na podobny model operacji jak podczas ataku na inną giełdę kryptowalut ByBit w 2025 r. Wówczas ukradziono kryptowaktywa o wartości 1,5 mld dolarów. Przedstawiciele Binance wskazali, że do przeprowadzenia ataku posłużono się laptopem jednego z inżynierów firmy. Równocześnie zaznaczono, że sama operacja była bardziej skomplikowana i atak nie był możliwy do skoordynowania jedynie przy pomocy urządzenia pracownika.