
Alior jest prawdopodobnie pierwszym bankiem na polskim rynku, który w myśl oczekiwaniom urzędu antymonopolowego wyraźnie zakomunikował klientom, że będzie oddawał pieniądze z tytułu tzw. transakcji nieautoryzowanych
Alior rozesłał do klientów informację na temat obowiązującej od 1 września polityki reklamacyjnej w sprawie tzw. nieautoryzowanych transakcji. Jak wskazano w dokumencie, jeśli klient zgłosi transakcję jako nieautoryzowaną, poza określonymi wyjątkami, instytucja zwróci tę kwotę użytkownikowi do końca dnia roboczego po dniu zgłoszenia reklamacji. Dopiero później, po ewentualnym negatywnym rozpatrzeniu reklamacji, bank może dochodzić zwrotu tej kwoty. Jest to praktyka, której od banków oczekuje m.in. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, ale która nie zawsze była respektowana przez instytucje. Z tego co się orientuję, Alior jest pierwszą instytucją, która w ten sposób zdecydowała się poinformować klientów o obowiązujących zasadach reklamacji transakcji nieautoryzowanych.
Przesłana klientom Aliora informacja jest związana z decyzją UOKiK z początku września, o czym więcej przeczytacie tutaj. Przypomnę, że wówczas Urząd wydał tzw. decyzje zobowiązujące dotyczące czterech banków: Aliora, BNP Paribas, mBanku i Millennium. Według Urzędu, zgodnie z ustawą o usługach płatniczych, banki mają obowiązek zwrócić klientowi kwotę nieautoryzowanej transakcji w ciągu jednego dnia roboczego od zgłoszenia reklamacji. Warto podkreślić, że podobne postępowania, które mogą zakończyć się wydaniem decyzji zobowiązujących, UOKiK prowadzi wobec 10 innych banków.
Niedawno w kwestii zwrotu środków z transakcji nieautoryzowanych wypowiedział się także Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który rozpatrywał sprawę z powództwa klientki PKO BP, oszukanej przez oszustów. Więcej na ten temat przeczytacie w tekście Wyrok TSUE ws. nieautoryzowanych transakcji. Co oznacza dla banków i ich klientów.
Choć wątpliwości dotyczące tego, kiedy należy wypłacić klientowi środki w przypadku zgłoszenia reklamacji zostały rozwiane, to nadal spór toczy się wokół definicji nieautoryzowanej transakcji. Według UOKiK, sam fakt technicznej autoryzacji przelewu poprzez np. kod PIN nie oznacza automatycznie wyrażenia zgody klienta na transakcję, bo może on być bowiem zmanipulowany przez oszusta. Z kolei przedstawiciele banków argumentują, że jeśli klient sam wykonuje przelew, ulegając namowom przestępcy, to jego zachowanie podchodzi pod rażące niedbalstwo. Swój głos w tej sprawie zabrał też Rzecznik Finansowy Michał Ziemiak podczas rozmowy na Kongresie Forward, organizowanym przez cashless.pl. Nagranie jego wystąpienia możecie znaleźć tutaj: