
Platforma działa w oparciu o przepisy odnoszące się do okresu pilotażowego zakończonego w 2025 r., stąd potrzeba uchwalenia odpowiedniej ustawy
Kilka dni temu projekt ustawy o ePłatnościach, którego celem jest stworzenie ram prawnych dla płatności za należności na rzecz samorządów poprzez aplikację mObywatel, przeszedł kolejną turę konsultacji publicznych i został przekazany Komitetowi Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji. Jak wynika z tabeli uwag, specjaliści nadal mają szereg zastrzeżeń dotyczących m.in. ustanowienia Banku Gospodarstwa Krajowego jedynym agentem rozliczeniowym czy ustalenia jego zbyt niskiego wynagrodzenia za usługi. Co więcej, przedstawiciele Polskiej Organizacji Niebankowych Instytucji Płatności czy Fundacji Polska Bezgotówkowa podkreślają, że w obecnym kształcie projektu istnieje ryzyko częściowego zawieszenia usługi ePłatności z powodu braku środków. Ale po kolei.
Usługa ePłatności rozwijana jest od 2023 r., a według danych Ministerstwa Cyfryzacji, od początku jej istnienia do pierwszych dni marca 2026 r. zrealizowano przy jej pomocy w mObywatelu ponad 760 tys. wpłat o wartości 70,5 mln zł. Obywatele najczęściej opłacają w ten sposób podatek od nieruchomości oraz koszty wywozu odpadów. Platforma działa jednak w oparciu o przepisy odnoszące się do okresu pilotażowego zakończonego w 2025 r., stąd potrzeba uchwalenia odpowiedniej ustawy.
Jak wspomniałem, według aktualnej wersji projektu ustawy o ePłatnościach, jedynym agentem rozliczeniowym w ramach platformy ma być BGK. Co więcej, stawka wynagrodzenia z tytułu obsługi transakcji została ustalona na 0,06 proc. jej wartości w przypadku płatności do 1 tys. zł. Powyżej tego poziomu stawka wzrasta do 1 zł. Jak podkreśliła w swoich uwagach Fundacja Polska Bezgotówkowa, sama opłata interchange, która w krajach UE dla konsumenckich kart debetowych opiewa na 0,2 proc. wartości transakcji, znacząco przekracza kwotę wynagrodzenia przewidzianego dla BGK w projekcie.
– Do wspomnianej opłaty intercharge dochodzą jeszcze opłaty systemowe i koszty procesowania. Co więcej, projekt przewiduje integrację z dostawcami usług technicznych, a resort w odpowiedziach na uwagi podkreśla, że BGK transakcji nie realizuje, tylko je umożliwia. Wspomniane 0,06 proc. musi więc pokryć nie tylko to, co zostaje w banku, ale i to, co bank płaci dalej. Projekt ostatecznie nie rozstrzyga, kto pokryje różnicę – komentuje dla cashless.pl Maciej Raczyński, partner w kancelarii Raczyński Skalski & Partners.
Eksperci zwracają także uwagę na problem sfinansowania systemu ePłatności. Według projektu ustawy, maksymalny poziom wydatków z budżetu państwa na ten cel w 2027 r. sięgnie 9,4 mln zł. Łącznie w latach 2027-2036 na inicjatywę przeznaczonych zostanie 75,7 mln zł. W projekcie przepisów zapisano jednak, że w przypadku zagrożenia przekroczenia limitu wydatków, zostaną one odpowiednio zmniejszone. Według FPB oraz PONIP gdyby ePłatności dobrze przyjęły się na rynku, istnieje ryzyko, że w pewnym momencie usługa zostałaby zawieszona ze względu na brak środków.
– Ryzyko takiego scenariusza jest jak najbardziej realne. Głównym źródłem problemu jest sam projektowany sposób finansowania. Usługa ma być bezprowizyjna dla obywatela i akceptanta, a wynagrodzenie BGK w całości pokrywa budżet państwa, w ramach sztywnego, z góry ustalonego limitu wydatków przewidzianego w projekcie. Ten limit nie jest jednak w żaden sposób powiązany z rzeczywistym tempem wdrażania ePłatności: ani z liczbą przystępujących podmiotów publicznych, ani z liczbą udostępnianych usług, ani z faktycznym wolumenem transakcji. Skutek może być zatem paradoksalny: im lepiej usługa się przyjmie, tym szybciej wyczerpie limit, czyli sukces wdrożenia może stać się jednocześnie jego największym zagrożeniem – podsumowuje Anna Pater-Kacprzak, prezeska PONIP.
Kiedy ustawa o ePłatnościach może wejść w życie? Moi rozmówcy podkreślają, że biorąc pod uwagę aktualne tempo prac oraz zawartą w ocenach skutków regulacji tabelę kosztów, realnym terminem jest połowa 2027 r.