
PIU zamierza też powiększyć zarząd, szuka kandydata na członka odpowiedzialnego za ubezpieczenia majątkowe
Polska Izba Ubezpieczeń przedstawiła dziś wyniki rynku po I półroczu 2026 r. Ogółem branża zebrała 47,3 mld zł składki (o 7 proc. więcej niż rok wcześniej), wypłaciła odszkodowania i świadczenia w kwocie 27,6 mld zł (o 5,3 proc. więcej), zysk wyniósł 8,7 mld zł (był o 5 proc. wyższy niż w I poł. 2025 r.), a wynik techniczny poprawił się o 1,2 proc., sięgając 4,3 mld zł. Nad ogólną poprawą wyniku i wzrostem wartości zbieranej składki wisi jednak widmo pogarszającej się sytuacji w ubezpieczeniach komunikacyjnych.
Na ubezpieczenia na życie Polacy przeznaczyli w pierwszych sześciu miesiącach tego roku 13,6 mld zł, czyli aż o 12,5 proc. więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Świadczeń z tego typu polis wypłacono 9,1 mld zł (+ 4,4 proc. rok do roku). Wynik techniczny działu wzrósł zaś o 7,3 proc. (do 2,5 mld zł). Na koniec czerwca prawie 26 mln osób posiadało ubezpieczenie na życie, z czego ponad 57 proc. było ubezpieczonych w ramach polis grupowych. – W ubezpieczeniach na życie utrzymany został trend wzrostu. To kolejny kwartał odbicia po okresie dostosowania rynku do zmian regulacyjnych. W II kwartale 2026 roku wzrost był w dużej mierze napędzany sprzedażą polis indywidualnych ze składką jednorazową, szczególnie w kanale bancassurance, co pokazuje, że klienci ponownie chętniej korzystają z tego kanału dystrybucji – komentował Piotr Wrzesiński, wiceprezes PIU.
Z kolei na ubezpieczenia majątkowe rodacy wydali 33,7 mld zł (o 5 proc. więcej niż przed rokiem), a wypłacone odszkodowania sięgnęły 18,5 mld zł (wzrost o 5,8 proc.). W tym obszarze wynik techniczny ubezpieczycieli pogorszył się o 6,4 proc., spadając do 1,8 mld zł.
Liczby te pokazują, że o ile ubezpieczenia na życie złapały trochę wiatru w żagle po spadkach wynikających z konieczności przemodelowania oferty w związku z rekomendacją U (o czym więcej w artkule: W bancassurance tąpnięcie, ale nie armagedon. Rynek szuka nowych dróg po rekomendacji U), o tyle w rezultatach majątku widać przesłanki niezbyt pozytywne dla branży. Do wzrostu wyników przyczyniły się głównie ubezpieczenia pozakomunikacyjne oraz sprzyjające warunki inwestycyjne (dzięki którym udało się wygenerować 4,4 mld zł zysku z inwestycji). Słabo zaś wypadł biznes ubezpieczeń komunikacyjnych – niezwykle istotnych na polskim rynku, bo odpowiadających aż za połowę przypisu z działu ubezpieczeń majątkowych. Jeśli bowiem chodzi o udział poszczególnych linii w całym wolumenie wzrostu składki, to polisy życiowe miały w tym sukcesie 48 proc. udziału, ubezpieczenia majątkowe pozakomunikacyjne 39 proc., OC komunikacyjne – 9 proc., zaś AC zaledwie 4 proc. A i tak w przypadku OC i AC sukces ten miał gorzki smak, gdyż wartość wypłacanych odszkodowań rosła w ich przypadku szybciej niż zbierana składka.
Przekłada się to na wynik techniczny tych linii. OC komunikacyjne, z którego zbierane jest najwięcej składki na polskim rynku, "zarobiło" w I półroczu jedynie 62 mln zł, AC – 96 mln zł. Tymczasem dużo mniejsze pod względem wolumenów sprzedaży ubezpieczenia od ognia i żywiołów czy pozostałych szkód majątkowych miały wyniki techniczne na poziomie odpowiednio 309 mln zł i 300 mln zł.
W OC komunikacyjnym zebrano 9,7 mld zł składki (+3,1 proc. r/r). Średnia składka pozostała na niezmienionym poziomie – 548 zł, a średnia szkoda wzrosła o 5 proc., do 12210 zł. Przypis z AC wyniósł 7,5 mld zł i był zaledwie o 1,7 proc. wyższy niż przed rokiem. Średnia składka spadła o 4,5 proc., do 1605 zł, podczas gdy średnia szkoda wzrosła o 4,3 proc. do 10985 zł. Trend ten utrzymuje się od dłuższego czasu, co widać na poniższych wykresach.

Podczas gdy w OC wojna cenowa od lat to się tli, to przybiera na sile, o tyle AC zwykle cieszyło się dobrą rentownością i pozwalało ubezpieczycielom rekompensować straty bądź niższe zyski w OC. Wyniki z kilku ostatnich kwartałów pokazują, że taki układ nie ma już dłużej miejsca. Autocasco stało się również polem ostrej walki konkurencyjnej i cały segment ubezpieczeń komunikacyjnych jest już na bardzo niewielkim plusie (co de facto oznacza, że część ubezpieczycieli jest już "pod wodą", a inni zarabiają grosze). Jak wskazywał Adam Uszpolewicz, prezes PIU, na dzisiejszym spotkaniu z dziennikarzami, na dłuższą metę jest to sytuacja nie do utrzymania.
Przy okazji przedstawiciele PIU wyjawili także, że zarząd PIU zostanie poszerzony. Do Adama Uszpolewicza, prezesa Izby, oraz Piotra Wrzesińskiego, wiceprezesa odpowiedzialnego za ubezpieczenia na życie, dołączyć ma trzeci członek zarządu, który będzie odpowiadał za ubezpieczenia majątkowe. Trwa obecnie rekrutacja na to stanowisko.
Fot. PIU