Partnerzy strategiczni
Partnerzy wspierający
Partnerzy wspierający
Partnerzy wspierający
Partnerzy wspierający
Partnerzy merytoryczni
mPay zmienia aplikację na plus, w czasie gdy SkyCash robi coś dokładnie odwrotnego

Dla mPay to szansa, ale jej wykorzystanie utrudniają problemy z dostępnością w poszczególnych miastach

W marketach App Store i Google Play znaleźć można najnowszą aktualizację aplikacji mPay. Wśród zmian rzucających się od razu w oczy jest przede wszystkim nowy interfejs strony głównej, widocznej od razu po zalogowaniu. Nie ma już podziału na dwie oddzielne sekcje z usługami i finansami, a wszystko uporządkowano tak, że dostęp do poszczególnych funkcji jest możliwy od razu ze strony głównej.

Przeczytajcie także: Rzecznik Finansowy speakerem Forward 2026

W nowym układzie głównym elementem ekranu jest saldo rachunku. Powyżej po prawej stronie znajduje się ikona umożliwiająca dostęp do ustawień oraz najważniejszych danych użytkownika. Poniżej pod saldem rachunku znajdziecie skróty do najważniejszych funkcji, takich jak przelewy czy metody zasilenia konta mPay. Niestety, nie znalazłem na razie sposobu personalizowania tej sekcji, a wydaje mi się, że powinna taka opcja być.

Przeczytajcie także: Rozpoczęliśmy sprzedaż biletów na Forward 2026

Jeszcze niżej umieszczono kafle z wszystkimi usługami, takimi jak płatności za parkowanie czy zakup biletów komunikacji miejskiej, a dalej znalazła się historia ostatnich płatności. Na samym dole zaś umieszczono dolne menu ze skrótami do kilku funkcji. Tu też brakuje możliwości dostosowania tej sekcji do preferencji użytkownika. Całości nadano też barwy zgodne z nową identyfikacją wizualną operatora. Tak to wygląda na moim smartfonie.

Plan odświeżenia wyglądu aplikacji ogłoszono wraz z informacją o zamiarze wprowadzenia mKonta, o czym mogliście przeczytać tutaj

Okiem redaktora

Na pierwszy rzut oka wprowadzone przez mPay zmiany w aplikacji są na plus. Wydaje mi się, że z punktu widzenia ergonomii nowej apki nie ma wiele elementów, do których można się przyczepić, a jeśli już, to na pewno jest lepiej niż było wcześniej. 

Wprowadzenie zmian w aplikacji mPay zbiega się w czasie z jeszcze większymi, implementowanymi właśnie przez największego konkurenta tej apki, a więc SkyCash. Jej operator idzie jednak w kierunku, którego ja osobiście zupełnie nie rozumiem. Chodzi m.in. o zabranie z głównej aplikacji usługi umożliwiającej płatności za parkowanie. Aby dalej korzystać z tej usługi, należy zainstalować zupełnie inną aplikację. To powoduje, że takie osoby jak ja (a zakładam ostrożnie, że to jeśli nie większość, to bardzo duża część użytkowników dotychczasowej apki SkyCash), aby korzystać z funkcji, które do tej pory były w tej jednej apce, musi mieć dwie. Nie życzę oczywiście źle operatorowi SkyCash, ale obawiam się, że sporo klientów, którzy czasem jadą do miasta autem, a czasem autobusem, skorzysta z usług konkurencji albo któregoś z banków.

Przed operatorem aplikacji mPay otwiera się więc nowa szansa na odebranie klientów SkyCash. Tyle że mPay ma swoje problemy, w tym finansowe, a ich emanacją jest kurczenie się sieci akceptacji, czyli listy miast, w których można za pomocą mPay kupować bilety komunikacji miejskiej czy płacić za parkowanie. A to idealny moment na to, żeby na tym rynku pojawił się zupełnie nowy gracz, który może odebrać użytkowników zarówno mPay, jak i SkyCash. I wydaje się, że taki jest, w dodatku z nowym modelem biznesowym, umożliwiającym zarabiania na mikropłatnościach i z nowym zastrzykiem gotówki od inwestora. Więcej na jego temat już wkrótce przeczytacie w serwisie cashless.pl.

Jacek Uryniuk
KATEGORIA
APLIKACJE
UDOSTĘPNIJ TEN ARTYKUŁ

Zapisz się do newslettera

Aby zapisać się do newslettera, należy podać adres e-mail i potwierdzić subskrypcję klikając w link aktywacyjny.

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies