Partnerzy strategiczni
Partnerzy wspierający
Partnerzy wspierający
Partnerzy wspierający
Partnerzy wspierający
Partnerzy merytoryczni
Cyfrowa hipoteka staje się w Polsce standardem. Zobaczcie, jak ten proces działa w ING

Na razie z oferty banku mogą skorzystać osoby kupujące mieszkanie w pojedynkę, na rynku wtórnym, ale dostępność usługi ma być sukcesywnie zwiększana

Kilka tygodni temu ING jako kolejny bank na polskim rynku wprowadził do oferty cyfrowy proces ubiegania się o kredyt mieszkaniowy. Obecnie z usługi skorzystać mogą osoby, które chcą zaciągnąć zobowiązanie w pojedynkę, mają umowę o pracę i zamierzają kupić mieszkanie lub dom na rynku wtórnym. W najbliższym czasie dostęp ma być rozszerzany, ale już teraz można sprawdzić, jak tzw. cyfrowa hipoteka w ING wygląda.

Jak wynika z pierwszych analiz przeprowadzonych przez bank, cały proces składania cyfrowego wniosku o kredyt mieszkaniowy w ING trwa ok. 40 min. Z tym że wcześniej trzeba zgromadzić kilka dokumentów. Wśród nich znajduje się na przykład zaświadczenie o zatrudnieniu (jeśli wnioskodawca otrzymuje pensję na rachunek w innym banku niż ING) oraz operat szacunkowy. Przygotowuje go licencjonowany rzeczoznawca majątkowy, który w tym celu musi udać się do kredytowanej nieruchomości, aby na miejscu sprawdzić jej stan.

Informacje na temat tego, jakie dokumenty będą potrzebne, Śląski przekazuje klientom na poświęconej temu stronie internetowej, jeszcze przed rozpoczęciem przez nich wypełniania wniosku. Znajdują się na niej także m.in. słowniczek najważniejszych pojęć związanych z kredytami mieszkaniowymi czy inne informacje, przydatne w procesie ubiegania się o kredyt hipoteczny.

Przeczytajcie także: Zapraszamy na Cashless Fintech Evening 2026

Proces wypełniania wniosku kredytowego w ramach cyfrowej hipoteki od ING należy rozpocząć od wyliczenia wysokości miesięcznej raty. Służy do tego kalkulator, w którym podać trzeba cel kredytu (np. mieszkanie, dom), wartość nieruchomości, wysokość wkładu własnego, okres kredytowania itd. Na tej podstawie wyliczana jest wysokość kredytu. – W przypadku, gdy klient zdecyduje się na wybór opcji, której na razie nasz cyfrowy proces nie jest w stanie obsłużyć, poinformujemy go o tym. Nie zostawiamy go z tą informacją i sugerujemy umówienie się z naszym doradcą, z którym w trakcie połączenia wideo będzie można wniosek złożyć – mówi Marek Rakoszek, odpowiedzialny za proces cyfrowej hipoteki w ING.

W kolejnym etapie klient wprowadza swoje dane osobowe. Duża część z nich, takich jak imię i nazwisko, adres, data urodzenia, PESEL itd., zaciągana jest automatycznie z baz ING. Aby złożyć wniosek w ramach cyfrowej hipoteki, trzeba mieć dostęp do bankowości elektronicznej ING, więc klient dużo danych musiał bankowi przekazać wcześniej. Teraz powtarzanie tego nie jest potrzebne. Trzeba będzie za to podać inne informacje, takie jak stan cywilny, status mieszkaniowy, liczbę osób na utrzymaniu, wprowadza się także informacje dotyczące stałych wydatków itd. – Przed ostatecznym potwierdzeniem tych danych warto je jeszcze raz przeczytać po wprowadzeniu, gdyż później nie będzie już możliwości poprawienia ich. Jeśliby taka konieczność zaistniała, wniosek trzeba będzie anulować i rozpocząć jego wypełnianie od nowa – mówi przedstawiciel ING.

Następnie należy wprowadzić informacje dotyczące sytuacji finansowej wnioskodawcy. Podaje się więc NIP pracodawcy, u którego jest się aktualnie zatrudnionym, a następnie dane są pobierane automatycznie z ogólnodostępnych baz, klient uzupełnia stanowisko, branżę w której działa firma, wysokość pensji netto oraz inne składowe wynagrodzenia, np. premie. Jeśli wynagrodzenie przesyłane jest do ING – nie są potrzebne żadne papiery dokumentujące to. Natomiast jeśli wynagrodzenie trafia do innego banku, klient będzie musiał przygotować zaświadczenie o zarobkach oraz plik z historią transakcji z tego banku. Już niedługo ING planuje w tym procesie wdrożenie importu danych dochodowych z innych banków w ramach otwartej bankowości, dzięki czemu proces zostanie uproszczony, a potrzeba dostarczania dokumentów przez klientów ograniczona.

Przeczytajcie także: Rozpoczęliśmy przedsprzedaż biletów na Forward 2026

Kolejny etap to dodanie informacji na temat celu kredytu. Tu pomocny jest operat szacunkowy wraz z załącznikami, który wcześniej należy zamówić u rzeczoznawcy. – Pola w naszym wniosku nazwane zostały dokładnie tak samo, jak w załączniku do operatu "analiza obszarów ryzyk związanych z wycenianą nieruchomością". Klient nie musi się więc zastanawiać nad tym, co gdzie wprowadzić – deklaruje Marek Rakoszek. Operat szacunkowy należy dodatkowo załączyć w formie pliku pdf.

Na podstawie tych wszystkich danych ING przygotowuje klientowi ofertę w dwóch wersjach. Nawet jeśli klient wcześniej zdecydował się na rodzaj oprocentowania (stałe lub zmienne), w tym miejscu otrzyma propozycję skalkulowaną pod stopę stałą i zmienną. – Chcemy, by przed dokonaniem ostatecznego wyboru miał jasność co do naszej oferty w tym obszarze – mówi przedstawiciel ING.

Po zaakceptowaniu ostatecznej oferty system generuje gotowy wniosek oraz wszystkie potrzebne dokumenty, z którymi klient powinien zapoznać się przed ich podpisaniem. Wniosek podpisuje się kodem PIN z aplikacji mobilnej, jeśli użytkownik korzysta ze smartfona, lub kodem z SMS, jeśli z cyfrowej hipoteki klient korzystał na komputerze. Po otrzymaniu decyzji kredytowej w taki sam sposób podpisuje się umowę kredytową.

Okiem redaktora

Wprowadzając cyfrowy proces ubiegania się o kredyt hipoteczny, ING dołączył do grupy kilku banków działających na polskim rynku, które oferują już taką innowację. Dzięki temu staje się ona standardem nad Wisłą, aczkolwiek wciąż proces ten daleki jest od w pełni zdalnego. Do jego finalizacji wciąż potrzebna jest wymiana pewnych papierowych dokumentów czy osobista wizyta rzeczoznawcy w lokalu, który będzie finansowany przez bank.

W przeciwieństwie więc na przykład do kredytu gotówkowego, który można zaciągnąć w kilka minut całkowicie zdalnie, z hipoteką tak się nie da. Nie można skorzystać z niej przez smartfona na przykład w momencie, gdy właśnie oglądane z agentem mieszkanie klientowi się spodobało i najbliższy wieczór chciałby spędzić już we własnych czterech kątach. Aczkolwiek przyznać trzeba, że dalsze upraszczanie i przyspieszanie tego procesu nie zależy tylko i wyłącznie od banków, ale też zmiany odpowiednich przepisów, rozwoju otwartych baz danych itd. Nie ulega jednak wątpliwości, że banki i fintechy do tego celu będą dążyć i obserwowanie tego z punktu widzenia dziennikarza będzie bardzo interesujące.

Jacek Uryniuk
KATEGORIA
PORADNIKI
UDOSTĘPNIJ TEN ARTYKUŁ

Zapisz się do newslettera

Aby zapisać się do newslettera, należy podać adres e-mail i potwierdzić subskrypcję klikając w link aktywacyjny.

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies