
Z Adamem Wdowczykiem, ekspertem z Accenture, rozmawiam krajowym stablecoinie oraz o tym, jak dobre regulacje przyspieszają rozwój rynku

Od ubiegłego roku państwa Unii Europejskiej oraz USA dysponują przepisami regulującymi stablecoiny. Uważa Pan, że są one impulsem dla rozwoju tego rynku, czy go hamują?
Dane jednoznacznie pokazują, że jasność regulacyjna przyspiesza adopcję. Najlepszym dowodem jest sam rynek europejski po wejściu w życie przepisów MiCA dotyczących stablecoinów. Tether, który nie podjął procesu uzyskania licencji EMI (ang. instytucji pieniądza elektronicznego), został usunięty z platform europejskich. Jego miejsce zajął przede wszystkim USDC, który zyskał licencję we Francji i odnotował wzrost obrotu w ujęciu rocznym o ponad 70 proc. Podobne wzorce widać w Szwajcarii i Niemczech, gdzie wczesna jasność regulacyjna przyciągnęła infrastrukturę instytucjonalną szybciej niż w krajach o nieuregulowanym statusie.
Rynek stablecoinów jest dziś zdominowany przez produkty powiązane z dolarem amerykańskim. Na jakim etapie rozwoju jest stablecoin oparty o euro tworzony przez konsorcjum banków o nazwie Qivalis? Pana zdaniem może dorównać popularnością USDT lub USDC?
Projekt realizowany przez konsorcjum Qivalis jest wciąż na wczesnym etapie, jednak trzeba przyznać, że harmonogram jego wdrożenia jest bardzo ambitny. Konsorcjum 12 już banków zawiązano we wrześniu 2025 r. Na I półrocze 2026 r. zaplanowano finalizację umów z podmiotami powierniczymi odpowiadającymi za bezpieczeństwo rezerw i partnerami dystrybucyjnymi. Komercyjny start projektu przewidziano zaś na II połowę 2026 r. Projekt ubiega się o licencję EMI od holenderskiego banku centralnego (DNB). Jako główny cel wykorzystywania stablecoina wskazano transakcje transgraniczne między firmami.
Uważam, że w przewidywalnej przyszłości projekt realizowany przez europejskie banki raczej nie dorówna popularności największym stablecoinom jak USDC czy USDT. Sukces Qivalis zależy od tego, czy uda się znaleźć wystarczająco dużo podmiotów chętnych do zawierania transakcji USD/EUR i tym samym zapewniona zostanie płynność rynku. Bez tego nawet stablecoin oparty o euro i zgodny z przepisami MiCA, pozostanie niszowy. Taką sytuację obserwujemy w przypadku stablecoina EURC Circle. Ma on licencję i zaufanego emitenta, ale bez płynności w protokołach DeFi (mowa o platformach umożliwiających wymianę stablecoinów jak np. Curve czy Uniswap) i wsparcia dużych giełd kryptowalut, liczba zawieranych nim transakcji jest niewielka. Qivalis ma przewagę dystrybucyjną związaną z bankami, które go tworzą, jednak to głębokość rynku jest konieczna dla szerokiej adopcji.
W obliczu tak dużych zagranicznych konkurentów ma sens tworzenie stablecoina opartego o rodzimą walutę? Wiadomo, że kilka podmiotów pracuje nad takim produktem. Pana zdaniem powinny połączyć siły i podobnie jak Qivalis, stworzyć wspólne rozwiązanie?
Podobnie jak w przypadku europejskiego stablecoina realizowanego przez banki, tutaj również kluczową rolę odgrywa płynność rynku. Przypomnę, że aktualnie stablecoiny wykorzystywane są przede wszystkim do realizowania transgranicznych przelewów między firmami, przekazów pieniężnych czy wymiany walut. Kilka słabych i konkurujących ze sobą stablecoinów w złotym nie zbuduje płynności kluczowej do oferowania tych usług, dlatego konsolidacja ma sens.
Uważam, że analizując potencjał polskiego stablecoina, banki powinny wziąć pod uwagę także to, gdzie w przyszłości będzie realizowana wymiana walutowa. Jeśli znacząca część handlu parami PLN/EUR czy PLN/USD trafi na protokoły DeFi (Curve, Uniswap) lub do sieci płatniczych takich jak Circle CPN, to banki stracą prowizję z transakcji wymiany walut niezależnie od tego, czy będą posiadaczami stablecoinów w złotym, czy nie. W momencie, gdy złoty będzie dostępny onchain jak stablecoin, obok już istniejących USD/EUR, użytkownicy będą mogli porównać koszt wymiany walutowej na protokołach DeFi z ofertą banku i wybrać najtańszą ścieżkę. Dlatego banki powinny rozważyć aktywne uczestnictwo w infrastrukturze wymiany walut onchain, jako dostawcy płynności na protokołach DeFi i węzły w sieciach płatniczych typu CPN – aby zachować udział w transakcjach FX pomiędzy PLN/EUR/USD.
Dotychczasowe dane związane z transakcjami wykonywanymi stablecoinami pokazują, że w tym momencie nie są one popularne wśród klientów detalicznych. Rosnąca wartość transakcji i debiut nowych stablecoinów może zmienić aktualny stan rzeczy?
Niski poziom adopcji wśród klientów detalicznych wynika głównie z braku powszechnych rozwiązań umożliwiających korzystanie ze stablecoinów. W tym momencie nie ma zbyt wiele portfeli, aplikacji płatniczych czy opcji „zapłać stablecoinami" zintegrowanych np. ze sklepami internetowymi. Rynek zaczyna się jednak zmieniać. Revolut i Nubank już umożliwiają przelewy stablecoinami dla łącznie ponad 60 mln użytkowników. Co więcej, w niektórych regionach jak np. Ameryka Łacińska czy Afryka Subsaharyjska, stablecoiny znalazły więcej zastosowań wśród klientów detalicznych ze względu na wspomniane wielokrotnie niskie koszty transakcji czy ochronę wartości przed inflacją.
Coraz większa popularność stablecoinów może spowodować, że poszczególne banki centralne będą zainteresowanie stworzeniem własnej wirtualnej waluty (CBDC)?
Podobieństwa między stablecoinami a CBDC są ograniczone. Pierwsze z wymienionych powstają tam, gdzie już istnieją aktywa, płynność i infrastruktura. Banki centralne musiałyby tworzyć własną infrastrukturę płatniczą od zera, a następnie zadbać o zapewnienie sieci dystrybucji i przyłączenie do niej wszystkich uczestników rynku, co jest ogromnym wysiłkiem. Z tego powodu rosnące wykorzystanie stablecoinów w rozliczeniach między firmami nie przekłada się automatycznie na presję na stworzenie CBDC. Sądzę, że w tym momencie powstaje raczej pytanie, czy CBDC jest w ogóle potrzebne? Skoro klienci biznesowi nie mają powodu do tego, by przejść na wirtualną walutę banku centralnego, a więc zapewniana przez nich płynność kluczowa dla rozwiązań detalicznych pozostanie na rynku stablecoinów, to po co tworzyć CBDC?
Adam Wdowczyk jest architektem rozwiązań blockchain i specjalistą w zakresie aktywów cyfrowych z ponad pięcioletnim doświadczeniem w projektowaniu rozwiązań opartych na technologii rozproszonych rejestrów (DLT) dla instytucji finansowych. Pracuje w globalnym zespole aktywów cyfrowych Accenture, gdzie odpowiada za projektowanie i wdrażanie platform aktywów cyfrowych, integrację płatności tokenami, budowę infrastruktury tokenizacji oraz rozwiązań do przechowywania aktywów cyfrowych.
Wywiad z Adamem Wdowczykiem ukazał się w raporcie cashless.pl Fundamenty cyfrowych aktywów. Partnerem merytorycznym raportu jest ARI10. Partnerem wspierającym zostało Accenture.