
Z Arturem Żymańczykiem, Country Managerem, oraz Grzegorzem Nowakowskim, Head of Tap on Mobile w Worldline Polska, rozmawiam o zrealizowanych i przyszłych wdrożeniach softposa oraz o perspektywach dla terminali aplikacyjnych

Niedawno Worldline pochwalił się przekroczeniem progu 1 mld euro wartości transakcji zrealizowanych w 2026 r. za pośrednictwem rozwiązania Tap on Mobile. W tej sytuacji chyba trudno twierdzić, że softpos to narzędzie niszowe, przeznaczone dla wąskiego grona użytkowników?
Artur Żymańczyk: To prawda. Kiedy na rynku pojawiały się pierwsze terminale aplikacyjne, postrzegano je głównie jako aplikację do zainstalowania na smartfonie, która znajdzie zastosowanie szczególnie u małych przedsiębiorców sporadycznie przyjmujących płatności bezgotówkowo. A i to z zastrzeżeniem, że nie wiadomo, czy klienci będą ufali drobnym sprzedawcom czy usługodawcom na tyle, by płacić i wpisywać swój PIN na ich telefonie. My jednak już wtedy widzieliśmy zupełnie inną ścieżkę rozwoju tego narzędzia. Chcieliśmy pójść z nim do dużych klientów i partnerów. Mając też bogate doświadczenie we współpracy m.in. z kolejami, widzieliśmy spory potencjał w tym, aby nie ograniczać się do instalacji na smartfonach, ale wdrożyć to rozwiązanie na różnego rodzaju tzw. handheldach, czyli urządzeniach wykorzystywanych przez konduktorów, kontrolerów, kurierów, dostawców jedzenia itp.
Wśród tych dużych partnerów znalazł się także mBank. Jak oceniacie zrealizowany z nim projekt?
AŻ: Wdrożenie SmartTerminala w mBanku to projekt, w którym jesteśmy takim cichym bohaterem, jako dostawca technologii dla zespołu mElements i mBanku. Oceniam go jako strzał w dziesiątkę. Obecnie jesteśmy już po okresie pilotażu, od półtora miesiąca terminal w bankowości mobilnej jest dostępny dla szerokiego grona klientów firmowych mBanku. I już widzimy, że poziom zainteresowania i wykorzystania przerasta oczekiwania zarówno banku, jak i nasze.
Gratuluję nowemu zarządowi mBanku, że się na takie wdrożenie zdecydował, bo są niewątpliwymi pionierami na naszym polskim rynku i jednym z pierwszych banków w Europie. Z perspektywy klienta to jest dodatkowy przycisk w aplikacji, który w niesamowicie wygodny sposób otwiera drogę do przyjmowania płatności. Sprawia, że funkcja ta jest na wyciągnięcie ręki. Bo jednocześnie – patrząc od zaplecza – to jest usługa, którą my dostarczamy w ciągu minut, podczas gdy u niektórych agentów rozliczeniowych tzw. zonboardowanie klienta trwa czasem tygodniami.
W mojej ocenie bankowość mobilna to w ogóle jest miejsce, w którym ten produkt zdecydowanie powinien się znaleźć. Ja sam oczekuję od aplikacji bankowej, że będzie moim centrum dowodzenia i znajdę tam wszystkie tzw. value added services, jakich potrzebuję. Czyli że załatwię w niej wszystkie sprawy finansowe, kupię ubezpieczenie, a może wkrótce także znajdę ofertę operatora komórkowego czy telewizji. To, co mogę mieć z różnych źródeł, chcę mieć z jednej ręki i być obsłużony kompleksowo, bo to wygodne dla mnie jako dla użytkownika. Z drugiej strony – to też korzystne dla banku, który zyskuje gwarancję, że będzie mi się z nim trudno rozstać.
Czy macie zatem rozpoczęte tego typu projekty z kolejnymi bankami?
AŻ: Tak. Na razie jednak nie mogę zdradzić, z jakimi brandami.
W jakiej perspektywie te kolejne nazwy mogą się pojawić?
Grzegorz Nowakowski: To zależy, jak bardzo głęboko te instytucje będą chciały się zintegrować. My mamy całe spektrum możliwości do zaoferowania, jeśli chodzi o poziom integracji i zakres funkcji. Można udostępnić rozwiązanie z bardzo szeroką funkcjonalnością, jak zrobił to mBank, albo zacząć od pewnych etapów i stopniowo „dozbrajać” to narzędzie.
Mamy też doświadczenia z wdrożeń tego typu na innych rynkach, takich jak włoski, niemiecki czy czeski.
A spoza branży stricte bankowej jakie nowe wdrożenia w Polsce planujecie?
AŻ: Współpracujemy m.in. z Tpay, aby także w ich aplikacji pojawiło się rozwiązanie podobne do narzędzia, które wprowadził mBank. W rezultacie sprzedawcy, korzystający z usług Tpay, też będą mogli łatwo przyjmować płatności kartowe na swoich smartfonach.
W najbliższym czasie rozszerzymy też na Polskę współpracę z kilkoma brandami, które obsługujemy już w innych krajach. Będą to m.in. Sephora, Louis Vuitton i Deichmann.
Czy wprowadzając softposy do tego typu sklepów, w których działają już z powodzeniem tradycyjne terminale przy ladzie kasowej, nie kanibalizujecie swojego własnego biznesu?
AŻ: Pewnie w jakimś stopniu tak, ale jednocześnie uważamy, że w każdym z tych przypadków to jest okazja do zwiększenia możliwości sprzedaży. Przykładowo w Sephorze dużą rolę odkrywają konsultantki i konsultanci, którzy doradzają klientom przy półce. Jeśli konsultanci będą mogli dobrać odpowiednie kosmetyki, a potem od ręki sfinalizować sprzedaż, to jest to zwiększenie wygody klientów, którzy nie muszą potem stać w kolejce, a do tego zmniejszenie ryzyka, że w drodze od półki do kasy jeszcze się rozmyślą. W Louis Vuitton to z kolei kwestia zwiększenia prywatności, jeśli zakup luksusowej torebki można sfinalizować bezpośrednio u doradcy, który pomagał przy wyborze. W wielu innych miejscach softpos może być zaś elementem tzw. self-checkoutu, czyli samoobsługi, która pomaga rozładować kolejki przy kasach.
Jednocześnie z naszej perspektywy softpos jest narzędziem, które pozwala nam wejść w miejsca, w których nas nie było albo w których nie byliśmy tak skuteczni. Historycznie kurierzy, konduktorzy, listonosze przyjmowali głównie płatności gotówkowo. A nawet jeśli byli już wyposażeni w tradycyjne terminale, to nie korzystali z nich w takim stopniu. Świetnie to pokazuje przykład PKP Intercity, gdzie odkąd zainstalowaliśmy softposa na urządzeniach konduktorskich, transakcyjność wzrosła o blisko 30 proc. Wydaje się, że przyczyną jest zwiększenie wygody konduktora, który chętniej przyjmie płatność, kiedy nie musi nosić tylu różnych urządzeń i każdego z osobna obsługiwać.
W branży transportu publicznego mamy takich klientów jak wspomniane PKP Intercity, Koleje Wielkopolskie, Łódzka Kolej Aglomeracyjna czy Arriva. W branży kurierskiej naszymi softposami posługują się takie duże brandy jak Rohlig Suus, Geodis, Happy Pack, Zadbano czy Raben, który jako jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek transportu wielkogabarytowego jest jednocześnie potwierdzeniem, że płatności kartowe wychodzą poza B2C i coraz częściej służą do rozliczeń między firmami. Podobnie zresztą jak w przypadku InterCars – naszego klienta, będącego największym polskim dostawcą części do warsztatów i punktów sprzedaży. Bardzo dobrze terminale aplikacyjne przyjęły się oczywiście w branży dostaw różnego rodzaju jedzenia – od restauracji po wszelkich dostawców kanapek dla pracowników firm itp. Ale też np. w branży energetycznej – u dostawców butli z gazem, gdzie dotychczas królowały płatności gotówkowe.
W tych sektorach mamy partnerów na wielu rynkach, na których Worldline działa. A z kolei takim naszym lokalnym dzieckiem jest współpraca z administracją publiczną. Obsługujemy takie miasta jak Warszawa, Poznań, Częstochowa czy Olsztyn.
Jakie przewagi ma softpos w jednostkach samorządu terytorialnego? Nie wystarczyłby tradycyjny terminal przy okienku w urzędzie?
AŻ: W rozwiązaniu, które my proponujemy, mieszkaniec obsługuje się przy stanowisku urzędniczym samodzielnie. Płatności zrealizowane w naszych miniopłatomatach, działających na urządzeniach Sunmi, urzędnik od razu widzi w swoim systemie, co pozwala wygodnie sfinalizować sprawę, z którą przyszedł mieszkaniec. Istotnie skraca to czas obsługi, a jednocześnie nie obciąża pracowników urzędu dodatkową odpowiedzialnością, związaną z przyjmowaniem płatności – w przypadku Warszawy skróciliśmy w ten sposób czas obsługi klienta przy okienku o 50 proc. Jednocześnie odciążamy w ten sposób urzędy od rozksięgowywania transakcji, bo płatności – w większości w zdefiniowanych już z góry kwotach – trafiają od razu na odpowiedni rachunek. W przypadku Warszawy codziennie przelewamy pieniądze na ponad 16 tys. rachunków w ramach płatności realizowanych w miniopłatomatach umieszczonych przy stanowiskach urzędniczych.
Większość tych przykładów to duże, w wielu przypadkach specjalistyczne wdrożenia, zakładające nierzadko dostosowanie do określonej specyfiki biznesu. Czy to oznacza, że z Waszej perspektywy softpos jako aplikacja na telefonie małego przedsiębiorcy jest scenariuszem marginalnym?
GN: Nie, jest po prostu jedną z opcji, a nie główną – jak to swego czasu zakładano. Z softposami dla małych przedsiębiorców idziemy ręka w rękę z Fundacją Polska Bezgotówkowa i niwelujemy te białe plamy na bezgotówkowej mapie Polski. Docieramy do usługodawców, sprzedawców, którzy robią po kilka transakcji dziennie i dla których wynajem terminala był zbyt drogi.
Softpos jest rozwiązaniem zdecydowanie tańszym, ale też świetnie się sprawdzającym w biznesach sezonowych. To także dobra opcja na wszelkie festiwale, targi śniadaniowe itp., w przypadku których aplikację można zainstalować i z dnia na dzień odinstalować, nikt nie musi przedsiębiorcy tego sprzętu fizycznie dostarczać, serwisować itd.
Mamy wersję stand alone naszego softposa, niepowiązaną z żadną inną aplikacją, która może po prostu zmienić telefon w terminal płatniczy. Terminal, który obsłuży zarówno zbliżeniową płatność kartą czy portfelem cyfrowym, jak i – z uwagi na specyfikę polskiego rynku – kodem Blik. Klient może dostać potwierdzenie w wersji cyfrowej, po zeskanowaniu kodu QR, możemy też wysłać potwierdzenie mailem.
Czy zatem softposy Waszym zdaniem docelowo zastąpią terminale sprzętowe, skoro spektrum przypadków zastosowań i branż, w których się sprawdzają, jest tak szerokie, jak to zarysowujecie?
AŻ: Jako Worldline uwierzyliśmy w softposy od samego początku. Ja sam też od dawna miałem przeczucie, że terminal będzie miał jakieś rozwiązanie konkurencyjne, że w niektórych sektorach będzie można posłużyć się czymś bardziej intuicyjnym, bardziej dostosowanym i bardziej pasującym do użytkownika czy sprzedawcy. Natomiast odpowiadając wprost na Pani pytanie – nie spodziewam się, aby wszystkie terminale sprzętowe miały zniknąć, a do przyjmowania płatności miały być wykorzystywane jedynie rozwiązania klasy softpos. Oba będą współistnieć. W mojej ocenie terminal aplikacyjny to narzędzie uzupełniające, które po prostu daje nowe możliwości.
A jednocześnie wprowadza pewien powiew świeżości. Bo trzeba przyznać, że w naszej branży przez lata niewiele się działo. Jeśli się popatrzy na tę część typowo hardware’ową, to od czasów wprowadzenia płatności bezstykowej nie było żadnego przełomu. A softpos – oprócz wspomnianych już wyżej nowych zastosowań – jest też pod względem technologicznym inny niż tradycyjny terminal, w którym każda transakcja składa się z dwóch części: przyłożenie karty lub sczytanie z chipa bądź paska magnetycznego, po którym następuje blokada środków na koncie. I dopiero na koniec dnia właściciel sklepu zamyka dzień, wysyłając paczkę takich transakcji, żeby zostały dopełnione, a środki ściągnięte z kont posiadaczy kart. Natomiast w softposie mamy system single message – przy transakcji następuje automatycznie obciążenie karty, a użytkownik nie musi pamiętać o tzw. zamknięciu dnia. To dodatkowo upraszcza cały proces i jest kolejną zaletą softposa.
Terminal aplikacyjny, który dziś oferuje Worldline na wielu europejskich rynkach, to rozwiązanie stworzone przez polski startup Sotpos.eu, którego poczynania i kolejne kroki w rozwoju niejednokrotnie opisywaliśmy w serwisie cashless.pl. Jak od kuchni wyglądało nawiązanie współpracy między małym polskim fintechem a globalną firmą i jak ten projekt się pod skrzydłami Worldline’a rozwija?
GN: Zaczęło się od małego wspólnego projektu, pojedynczego wdrożenia w Polsce. Natomiast szybko się okazało, że Worldline, o czym wspomniał już Artur, widzi miejsce dla terminala aplikacyjnego w ekosystemie. Wiem, że była też jakaś próba budowania wewnętrznie swojego rozwiązania, ale Worldline szybko doszedł do wniosku, że lepiej skorzystać z technologii, która już jest i która już się sprawdziła, o czym świadczyły pierwsze nasze wspólne doświadczenia w Polsce. I to sprawdziła się do tego stopnia, że podjęto strategiczną decyzję o zakupie naszej spółki, bo nie chodziło tylko o technologię, ale też zespół, know-how, ekspertyzę rynkową.
Z naszej perspektywy to była duża rzecz, że światowa firma, globalny acquirer jest zainteresowany takim niszowym startupem znad Wisły. Bardzo odpowiadał nam także zespół, z którym przyszło nam współpracować po stronie Worldline’a. Dodatkowo my też woleliśmy mieć inwestora branżowego .
Po akwizycji szybko przeszliśmy do fazy integracji, bo softpos był przecież osobną technologią, którą trzeba było w Worldline’ie wdrożyć. No i oczywiście, kiedy staliśmy się częścią globalnej firmy, która chce to rozwiązanie oferować w wielu krajach, w niemal całej Europie, musieliśmy też je istotnie rozbudować. Doszły nowe schematy płatnicze, dodatkowe funkcje, z czasem też dodatkowe certyfikacje, bo również pod tym względem rynek się zmieniał. W tej chwili jesteśmy naprawdę zadowoleni z tego produktu i uważamy, że jest to najlepsze rozwiązanie tego typu na rynku.
To samo zapewne powiedzieliby o swoich rozwiązaniach Wasi konkurenci…
GN: Za naszą racją świadczą jednak przykłady firm z różnych rynków europejskich, które korzystały już z konkurencyjnych terminali aplikacyjnych i zmieniły dostawcę na Worldline. W Polsce zaś wygrywamy przetargi, których częścią jest testowanie rozwiązania przed wyborem oferty. Nasze rozwiązanie jest stabilne i akceptuje karty tak samo skutecznie jak tradycyjne terminale. Jednocześnie ma wszystkie funkcje, nazwijmy to „okołopłatnościowe”, typu napiwki, preautoryzacja, DCC itp. Nas nie ogranicza już to, z jakiej branży przyjdzie klient – czy to wypożyczalnia samochodów, czy hotel, czy gastronomia, bo mamy pełne portfolio produktów. No i oczywiście nasza aplikacja działa zarówno na urządzeniach z Androidem, jak i iOS-em.
A jak wygląda rozkład popularności rozwiązania między tymi systemami operacyjnymi? Czy Apple to nie jest jedynie margines, zwłaszcza mając na uwadze wszystkie instalacje na urządzeniach bardziej specjalistycznych niż smartfony?
GN: To zależy od kraju, bo np. w Szwajcarii przewagę mają instalacje na iOS, ale co do zasady, globalnie rozkład wynosi 90 do 10 na korzyść Androida. Oczywiście rozwinięcie aplikacji na iPhone’y było trudniejsze. Ale my wychodzimy z założenia, że jak idziemy do instytucji finansowej ze swoim rozwiązaniem, to nie możemy im powiedzieć, że mamy coś dla ich klientów, ale tylko tych korzystających z Androida. Swoją drogą np. w mBanku wręcz zaczęliśmy właśnie od iOS, z tym założeniem, że pierwszymi klientami mogą być prawnicy, lekarze, czyli grupy, które często korzystają z iPhone’ów.
Ile softposów Worldline aktywnie przyjmuje dziś płatności w Europie?
AŻ: Obecnie w Europie mamy ponad 90 000 aktywnych urządzeń typu softpos. Warto jednak podkreślić, że to Polska jest liderem pod względem liczby transakcji we wszystkich 28 krajach, w których wdrożyliśmy to rozwiązanie. Z drugiej jednak strony mamy stosunkowo niską średnią wartość pojedynczej transakcji, co przekłada się na fakt, że pod względem wolumenu dajemy się wyprzedzić innym rynkom, gdzie Worldline obsługuje np. duże brandy kurierskie.
Dziękuję za rozmowę.