
Rynek jest zdominowany przez firmy pożyczkowe. Tylko jedna trzecia klientów korzysta wyłącznie z płatności odroczonych w banku
Biuro Informacji Kredytowej opublikowało raport na temat rynku płatności odroczonych w Polsce w 2025 r. Dokument zawiera wiele interesujących informacji takich jak liczba klientów, liczba i wartość transakcji, struktura grup korzystających z usługi itd.
Natomiast to, co na pierwszy rzut oka najbardziej zwróciło moją uwagę, to fakt, że płatności odroczone są kolejnym produktem (po m.in. kartach wielowalutowych, chwilówkach, inwestycjach w cyfrowe aktywa), który banki dały sobie odebrać fintechom, bo to firmy niebankowe dominują na rynku BNPL (buy now, pay later, czyli kup teraz zapłać później). Ale po kolei.
BIK podał, że do tej pory z BNPL skorzystało w Polsce 3,3 mln klientów. Z tego 1,7 mln na koniec ubiegłego roku miało czynną umowę tego typu. Przez cały ubiegły rok klienci zrealizowali 78 mln płatności odroczonych. Przy czym zdecydowaną większość, a więc 75,6 proc. spłacono w okresie bezodsetkowym, a na raty rozłożono 24,4 proc. transakcji.
47 proc. klientów skorzystało wyłącznie z BNPL dostarczanych przez fintechy, a 21 proc. – zarówno przez fintechy jak i banki. Z wyłącznie bankowych płatności odroczonych skorzystało jedynie 32 proc. klientów. Ale i to wydaje mi się bardzo wysokim wskaźnikiem, zważywszy na fakt, że tylko kilka banków ma w ofercie taki produkt.
Z raportu BIK można też dowiedzieć się, że ponad połowa, a więc 52,3 proc. wszystkich transakcji na rynku BNPL opiewa na kwoty poniżej 100 zł. Niecałe 25 proc. mieści się w przedziale 100-200 zł, ok. 17 proc. – w przedziale między 200 a 500 zł, a 4,3 proc. – w przedziale 500-1000 zł. Jedynie mniej niż 2 proc. płatności odroczonych dotyczy zakupów o wartości powyżej 1 tys. zł.