
W wydanym w nocy oświadczeniu Przemysław Kral wskazuje, że problemy z wypłatą funduszy klientów związane są z wdrażaniem nowych systemów bezpieczeństwa i mogą potrwać do 12 kwietnia
Od kilku tygodni użytkownicy aplikacji Zondacrypto informują o opóźnieniach w wypłatach środków. W komentarzach w sklepie z aplikacjami Google Play czy witrynie umożliwiającej ocenę innych apek Trustpilot, klienci piszą o trwających tygodniami problemach z wypłatą nawet najmniejszych kwot. Zwieńczeniem tych doniesień był opublikowany w poniedziałek, 6 kwiernia 2026 r. artykuł dziennikarzy money.pl, w którym sugerują, że Zondacrypto nie posiada rezerw bitcoina wystarczających do pokrycia depozytów użytkowników.
Do tych informacji odniósł się prezes Zondacrypto Przemysław Kral. W pierwszym wpisie na platformie X, zaznaczył, że trudności z wypłatą środków to „chwilowy problem techniczny”. Z kolei w opublikowanym po kilku godzinach oświadczeniu przekonywał, że giełda posiada odpowiednie rezerwy bitcoina, a opóźnienia wypłat związane są z wdrażaniem „zaawansowanych systemów bezpieczeństwa i monitoringu transakcji”. Z tego tytułu spółka wdrożyła prewencyjnie manualną weryfikację części wypłat. Zdaniem Krala, celem spółki jest dostosowanie nowego systemu tak, aby realizował on wypłaty w ciągu maksymalnie 48 godzin. Rezultat ten ma być osiągnięty w ciągu najbliższych sześciu dni, czyli do niedzieli 12 kwietnia.
Aktualna sytuacja Zondacrypto w pewnym stopniu przypomina upadek znanego fintechu Cinkciarz.pl. Na jesieni 2024 r., spółce zajmującej się wymianą walut, Komisja Nadzoru Finansowego odebrała licencję krajowej instytucji płatniczej. Decyzja poprzedzona była licznymi zgłoszeniami klientów o opóźnieniach wypłaty środków. W komunikacie przedstawiciele nadzorcy stwierdzili, że Cinkciarz nie wypełniał obowiązków związanych z ochroną środków klientów. Początkowo prezes Cinkciarza Marcin P. twierdził, że fintech nadal działa, a problemy z wypłatami to pokłosie problemów technicznych. Dziś jednak on sam jest prawdopodobnie w USA, sąd ogłosił upadłość firmy, a straty klientów prokuratura szacuje na 125 mln zł.
Zondacrypto to giełda kryptowalut należąca do estońskiego podmiotu BB Trade Estonia, nienadzorowana przez polskiego regulatora. Jest wpisana do tamtejszego rejestru VASP. Warto zauważyć, że wpis do wspomnianego rejestru nie jest równoznaczny z posiadaniem licencji dostawcy usług kryptoaktywów (CASP), wymaganej unijnym rozporządzeniem MiCA. Rolą rejestru VASP jest wprowadzenie narzędzi spełniających wymogi przepisów AML, czyli dotyczących przeciwdziałania praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu. Tymczasem to licencja CASP nakłada na instytucje szereg obowiązków, wśród których można wymienić ten o oddzieleniu kryptoaktywów klientów od innych aktywów i niewykorzystywaniu ich na własny rachunek. W lutym 2026 r. prezes Zondacrypto Przemysław Kral twierdził, że spółka stara się o zyskanie licencji CASP.