Partnerzy strategiczni
MasterCard Visa BLIK
Partnerzy wspierający
KIR ITCARD Polcard
Partnerzy wspierający
Elavon Hitachi Vivus
Partnerzy wspierający
Kontomatik Pekao Wesub
Partnerzy merytoryczni
Związek Banków Polskich Polska bezgotówkow
Kłopot instytucji płatniczych z kartami kredytowymi po wejściu antylichwy. Czy mogą, a jeśli tak, to jak je wydawać?

Problemy z interpretacją nowych przepisów mogą zmusić firmy do wstrzymania wydawania kredytówek

Firma Cardina, posiadająca licencję krajowej instytucji płatniczej i specjalizująca się w wydawaniu niebankowych kart kredytowych, kilka dni temu poinformowała o wstrzymaniu sprzedaży kart. – W związku z prowadzonymi pracami nie przyjmujemy nowych wniosków o kartę kredytową – czytam w komunikacie na stronie internetowej Cardiny. Spółka nie precyzuje, o jakie prace chodzi. Jak dotąd nie udało mi się także zdobyć komentarza firmy w tej sprawie.

Jednak z informacji nieoficjalnych wynika, że przyczyną nagłego wstrzymania sprzedaży przez Cardinę jest najnowsza wersja ustawy antylichwiarskiej, która niedawno weszła w życie. Przepisy zawarte w tej regulacji stwarzają pole do różnych interpretacji tego, na jakich warunkach krajowe instytucje płatnicze i małe instytucje płatnicze mogą wydawać karty kredytowe.

W serwisie cashless.pl o sprawie pisaliśmy już w październiku ubiegłego roku, gdy prace nad ustawą antylichwiarską jeszcze trwały. Wówczas wydawało się, że sporne przepisy, przez większość prawników uznane za ewidentny błąd legislacyjny, uda się naprawić np. poprawką senacką. Niestety, tak się jednak nie stało. A o co chodzi?

Przeczytajcie także: Ustawa antylichwiarska uderza w instytucje płatnicze

Tzw. ustawa antylichwiarska ustala limit na pozaodsetkowe koszty pożyczek i kredytów w wysokości 45 proc. Taki limit wprowadzono do Ustawy o kredycie konsumenckim i dotyczy on wszystkich profesjonalnych kredytodawców, takich jak np. banki czy firmy pożyczkowe. Natomiast w Kodeksie cywilnym wprowadzono limit wynoszący 25 proc., który dotyczy wszystkich innych pożyczkodawców, w tym przede wszystkim osób fizycznych. Podmioty prowadzące działalność regulowaną, a więc banki, spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe i firmy pożyczkowe, zostały spod tego obniżonego limitu wyłączone. Ponadto w Ustawie o kredycie konsumenckim, spod wynoszącego 45 proc. limitu, wyłączono karty kredytowe.

Dr Krzysztof Korus, partner w kancelarii DLK, uważa, że problem interpretacyjny dotyczący tego, czy do kredytów w kartach konsumenckich wydawanych przez małe i krajowe instytucje płatnicze należy stosować limit zawarty w Kodeksie cywilnym czy nie, pojawił się w momencie, gdy wśród wyłączeń spod niego wymieniono banki, SKOK-i i instytucje pożyczkowe udzielające pożyczek, ale nie wyłączono kredytów płatniczych udzielanych przez instytucje płatnicze. – Jeśli w sporze pomiędzy posiadaczem karty kredytowej a niebankowym wydawcą karty sąd przyjmie interpretację literalną, niekorzystną dla wydawcy, zakwestionuje to naliczenie kosztów pozaodsetkowych przekraczających limit z KC. Jeśli zaś przyjęte w umowie koszty pozaodsetkowe przekroczą dwukrotność tego limitu, a analogiczną, niekorzystną wykładnię przyjmą organy karne, wydawca stoi wobec ryzyka sankcji karnej – mówi przedstawiciel kancelarii DLK.

Innymi słowy zarządzający spółką ze statusem MIP lub KIP, wydającą karty kredytowe z kosztami innymi niż oprocentowanie, znacznie przekraczającymi 25 proc., narażają się na karę np. pozbawienia wolności. A wydawanie kredytówek z limitem 25 proc., zdaniem większości ekspertów, jest kompletnie nieopłacalne. Część prawników zaczęła też kwestionować to, czy kredyt w karcie kredytowej jest kredytem konsumenckim. Jeśli uznamy, że nie, to firmy pożyczkowe wydające kredytówki nie mogą korzystać z wyłączenia z limitu zawartego w KC.

Agnieszka Wachnicka, prezeska Fundacji Rozwoju Rynku Finansowego, nie ma jednak wątpliwości, że choć nie wszystkie kredyty płatnicze są kredytami konsumenckimi, to akurat te w kartach są, jeśli spełniają przesłanki z Ustawy o kredycie konsumenckim (a więc gdy są udzielane rzeczonym konsumentom, a ich wartość nie przekracza 255550 zł). – Należy więc do nich stosować przepisy Ustawy o kredycie konsumenckim. Dotyczy to wszystkich instytucji sprzedających karty kredytowe, w tym MIP-ów i KIP-ów, niezależnie od tego, czy są jednocześnie firmami pożyczkowymi, czy nie – uważa Agnieszka Wachnicka.

Przeczytajcie także: Provident chce mocniej wejść na rynek płatności

Natomiast radca prawny Paweł Grabowski podkreśla, że limit w Kodeksie cywilnym z założenia miał dotyczyć umów zawieranych między osobami fizycznymi albo nieuregulowanych nigdzie indziej. – Tymczasem kredyt płatniczy jest uregulowany przepisami stanowiącymi lex specialis (reguła, według której prawo bardziej szczegółowe należy stosować w pierwszej kolejności przed prawem bardziej ogólnym – przyp. red.) wobec Kodeksu cywilnego – mówi Paweł Grabowski.

– Podkreślenia wymaga fakt, że nawet jeśli kredyt płatniczy nie jest objęty limitem kosztów (zarówno formalnie, jak i z uwagi na charakter tego produktu), to nie oznacza to, że opłaty można pobierać bez ograniczeń. W takim przypadku należy zachować zdrowy rozsądek, gdyż nadmierne opłaty mogą zostać zakwestionowane przez sąd lub Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów – dodaje Paweł Grabowski.

Pojawia się także pytanie, czy instytucje płatnicze, chcąc wydawać karty kredytowe, powinny starać się o status firmy pożyczkowej. Zdaniem Agnieszki Wachnickiej nie. Jednak jeśli chcą skorzystać z wyłączenia spod limitu kosztów zawartego w KC, na bazie obowiązującej ustawy antylichwiarskiej, powinny stać się firmą pożyczkową.

Zapisz się do newslettera

Aby zapisać się do newslettera, należy podać adres e-mail i potwierdzić subskrypcję klikając w link aktywacyjny.

Nasza strona używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie polityka cookies